1

Temat: Zwi

Czy uważacie, że osoby w związkach niesakramentalnych mają trudniej? Czy są rzeczywiście szykanowani przez księży jak i przez innych ze wspólnoty kościoła?
A może w ogóle jest ti obojetne i nikt na to nie zwraca uwagi, czy ktoś ma ślub kościelny, czy nie. W końcu większość młodych ludzi, mających zamiar się pobrać, i tak mieszka ze sobą przed ślubem, niezależnie już od tego, czy jest on kościelny, czy nie. Z tych osób, które znam, a które pobrały się w ostatnim czasie lub pobierają, tylko dwie pary nie mieszkały razem przed ślubem.

Thumbs up Thumbs down

2

Odp: Zwi

Dla mnie argument typu: "trzeba się dobrze poznać" jest bez sensu. Moim zdaniem poznanie przychodzi właśnie po ślubie. Ludzie nie powinni się łaczyć na zasadzie "dobrania się" tylko z miłości. To niedojrzałość i brak miłości są powodem rozstań i konfliktów, a nie "niedopasowanie". Najbardzie różniący się ludzie mogą być ze soba szczęsliwi jeśli się kochają. Prawdziwa miłość mówi "będę Cię kochał zawsze, niezależnie od tego czy zostaniesz oszpecony, chory, zaczniesz pić czy brać narkotyki, a tymbardziej jeśli się okaże, że lubisz inne potrawy inne rozrywki i masz inne poglądy niż ja." Jeśli ktoś nie dojrzał do takiej postawy to nie powienien brać ślubu. Do małżeństwa nie można podchodzic jak do towaru, którego przed zakupem dostaje sie tester na spróbowanie, czy nam pasuje. To jest poniżające dla człowieka i ja nigdy bym nie zamieszkała z mężczyzną bez ślubu. Bo ja nie jestem towarem, który komuś może pasować lub nie. Albo mnnie ktoś kocha, albo nie kocha, albo nie jest pewien, ale tą pewność niech zdobywa w inny sposób smile

Thumbs up Thumbs down

3 Ostatnio edytowany przez Anonim (2006-07-07 14:49:16)

Odp: Zwi

Najbardzie różniący się ludzie mogą być ze soba szczęsliwi jeśli się kochają.

nie

Prawdziwa miłość mówi "będę Cię kochał zawsze, niezależnie od tego czy zostaniesz oszpecony, chory, zaczniesz pić czy brać narkotyki, a tymbardziej jeśli się okaże, że lubisz inne potrawy inne rozrywki i masz inne poglądy niż ja."

tak, ale ludzie maja rozne potrzeby i zwiazki sa po to zeby nawzajem je zaspokajac, jesli ktos ma calkiem inne spojrzenie na swiat niz druga osoba moze ja nawet nieswiadomie krzywdzic i czy jest wtedy sens czegos takiego? przypuscmy ze kobieta lubi romantyzm i nienawidzi monotonii, a jej facet mysli calkiem odwrotnie - nie jest to wtedy szczescie tylko nieustajaca meczarnia mimo ze oboje kochaja to kazde na inny sposob przez co z czasem stac sie to moze nie do zniesienia dla ktorejs osoby ... z reguly tej bardziej wrazliwej, bo bedzie jej caly czas zalezalo ale bedzie zyc jak meczennica

Do małżeństwa nie można podchodzic jak do towaru, którego przed zakupem dostaje sie tester na spróbowanie, czy nam pasuje.

Nie widze w mieszkaniu razem nic zlego i nie nazywalbym tego testem - po prostu kochajacy sie ludzie chca ze soba przebywac jak najwiecej a nie wszystkich stac od razu na slub szczegolnie jesli oboje maja jakies wieksze plany z tym zwiazane i chca zeby wszystko wygladalo jaknajlepiej - wszystko kosztuje, wszystko da sie zrobic ... ale co jest zlego w tym ze dwoje kochajacych sie ludzi chce byc ze soba? slub to tylko udokumentowanie ich milosci - jednym jest potrzebny, a innym nie bo rownie dobrze moga przed soba i przed bogiem (jesli w takiego wierza) zlozyc sobie przysiege milosci i wiernosci. Mimo ze takie mam poglady to chcialbym w przyszlosci wziac tradycyjny slub bo to jest tak jak np. z urodzinami - kazdy ma je danego dnia i to sie nie zmieni, ale wiele osob chce to jeszcze w jakis sposob uczcic zapraszajac znajomych i robiac wystawne przyjecie. Wcale to nie jest niezbedne, ale jesli ktos chce to sie na to decyduje bo i tak te urodziny ma i tak ... no i to samo z miloscia ... choc wg mnie dziwne sie wydaje i glupie ze np. jesli kobieta chce wziac slub to facet sie wykreca ze nie bo po co to itd. ... skoro to nie ma dla niego znaczenia to i tak nic nie traci a ma okazje sprawienia przyjemnosci swojej wybrance i jednoczesnie symbolicznie moze pokazac ze naprawde mysli o tym powaznie. Nie wiem jak inni, wiem ze jesli kocham to zrobilbym wszystko dla swojej wybranki i wlasciwie sam chcialbym wziac slub zeby pozniej nie musiec zalowac ze ktos mi ja podebral tongue hehe Fakt faktem glupie mi sie wydaje niezdecydowanie ... choc wg mnie ludzie sie najpierw musza dobrze poznac zanim podejma taki krok ... w kazdym razie nie nalezy sie z tym ani zbytnio spieszyc ani za dlugo zwlekac.

btw. jesli ktos jest niewierzacy to szczerze mowiac wg mnie lepiej jesli nie bedzie bral slubu koscielnego pod publiczke bo dla mnie jest to lamanie jakichs podstawowych zasad - no bo jak mozna przysiegac przed bogiem cokolwiek jesli sie w niego nie wierzy? gdybym byl z osoba niewierzaca to wolalbym zeby zlozyla przysiege na cos co jest dla niej najbardziej wartosciowe a nie na cos co dla niej nic nie znaczy wink

http://mt.gre.pl

4 Ostatnio edytowany przez Rumianek (2006-07-13 04:42:11)

Odp: Zwi

Anonim napisał/a:

tak, ale ludzie maja rozne potrzeby i zwiazki sa po to zeby nawzajem je zaspokajac,..

Związki są poto by zaspokajać nawzajem swoje potrzeby!? No chyba nie tylko. I mam nadzieję, że masz na myśli potrzeby wyższego rzędu.
Jeśli masz na mysli np. potrzebę bliskości, komunii z drugim człowiekiem to się zgodzę, jednak o inne potrzeby przeważnie człowiek powinien zadbać sam - w przeciwnym razie związek nie jest partnerstwem a wyzyskiem lub wzajemnym układem wymiany korzyści, a wtedy jest kruchy i niewiele warty.

Anonim napisał/a:

jesli ktos ma calkiem inne spojrzenie na swiat niz druga osoba moze ja nawet nieswiadomie krzywdzic i czy jest wtedy sens czegos takiego?

Jeśli w małżeństwie któraś ze stron czuje się pokrzywdzona to przede wszystkim jej partner nie może być tego nieświadomy, tzn. nie powinien. Wspólne rozwiązywanie problemów to jedno z głównych "zadań" małżeństwa i jest w tym duży sens.
Ludzie nie są istotami statycznymi, ani biernymi. To, że ktoś lubi romantyzm czy nie nie oznacza, że to się nie moze zmienić. smile
Życie jest swego rodzaju męczarnią Anonimie smile a jednak większość ludzi nie chce go przedwcześnie opuszczać. Męczarnią można nazwać pracę nad sobą, wyrzeczenia, poswięcenia, ale bez nich życie człowieka byłoby płytkie, puste, bezsmakowe... Byłam swego rodzaju "męczennicą w swoim związku jak to ująłeś, lecz teraz zmieniłam się bardzo właśnie z miłości. Byly i lzy, lecz teraz jest szczęście o szczebel wyzsze od tego, które było przed "konfliktem", a mój związek mocniejszy i bardziej wartościowy.

Anonim napisał/a:

nie wszystkich stac od razu na slub szczegolnie jesli oboje maja jakies wieksze plany z tym zwiazane i chca zeby wszystko wygladalo jaknajlepiej - wszystko kosztuje, wszystko da sie zrobic ...

Pfff... chcesz mi powiedzieć, że jako argument przeciwko szanowaniu sie nawzajem przytaczasz sprawy finansowe? To czy będą tandetne baloniki, czy dekoracje za tysiące złotych? To ma decydować o przyszłości na całe życie? Nie no nie osłabiaj mnie!

Anonim napisał/a:

ale co jest zlego w tym ze dwoje kochajacych sie ludzi chce byc ze soba?

Ale nic nie widzę złego w byciu ze sobą... Tylko w "byciu" ze sobą wink Byc a być to duża różnica.

Anonim napisał/a:

slub to tylko udokumentowanie ich milosci - jednym jest potrzebny, a innym nie bo rownie dobrze moga przed soba i przed bogiem (jesli w takiego wierza) zlozyc sobie przysiege milosci i wiernosci.

I tutaj wychodzi twoje niezrozumienie czym jest SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA. Bo związek cywilny to zupełnie co innego niż sakrament. Wszyscy zapomnieli już o tym, że małżeństwo nie jest związkiem dwojga osób przeciwnej płci, lecz jest to komunia o charakterze religijnym! Dlaczego jakoś sie o tym nie pamieta. Mówi się "małżeństwo" i ma się na myśli: mąż + żona, tymczasem jest to: mąż + żona + Duch Święty.
Mówisz, że mozna sobie samemu złożyć przysięge "prtzed bogiem". Jasne. Tylko, że nie wyniknie z tego Małżeństwo. Sakrament jest to widoczna forma przekazania Łaski, nadprzyrodzonego Daru, Świętej Śiły, Błogosławieństwa. Do otrzymania tego daru potrzebne jest narzędzie komunikacji miedzy nami a Bogiem jakim jest kapłan.
Mozesz stanąc przed drugim człowiekiem i chcieć mu przekazać jakąś treść nie zrobisz tego jednak bez narzędzia jakim jest mowa.  Tak samo przysiegi ludzkiej Bog "nie usłyszy" bez narzędzia jakim jest sakrament. Nie mówię tu o skrajnych przypadkach gdy np. ksiądz jest niedostępny! Wówczas sytuacja całkowicie się zmienia, tak jak w obliczu smierci np.

Anonim napisał/a:

skoro to nie ma dla niego znaczenia to i tak nic nie traci a ma okazje sprawienia przyjemnosci swojej wybrance i jednoczesnie symbolicznie moze pokazac ze naprawde mysli o tym powaznie.

Skoro nie ma to dla niego znaczenia to nie powinien brać ślubu, ZWŁASZCZA jesli jego partnerce na tym zależy. Powinien być uczciwy względem niej. Powinna wiedzieć, że ten którego wybrała ma takie poglądy, że przysięga będzie z jego strony jakby nieważna, bo złozona bez wiary.

Anonim napisał/a:

btw. jesli ktos jest niewierzacy to szczerze mowiac wg mnie lepiej jesli nie bedzie bral slubu koscielnego pod publiczke bo dla mnie jest to lamanie jakichs podstawowych zasad - no bo jak mozna przysiegac przed bogiem cokolwiek jesli sie w niego nie wierzy?

Otóż to!

PS: Jak dobrze, że jesteś! Można z kimś podyskutować. Otatnio mozna tu gadać do ściany sad

Thumbs up Thumbs down

5

Odp: Zwi

I tutaj wychodzi twoje niezrozumienie czym jest SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA. Bo związek cywilny to zupełnie co innego niż sakrament. Wszyscy zapomnieli już o tym, że małżeństwo nie jest związkiem dwojga osób przeciwnej płci, lecz jest to komunia o charakterze religijnym! Dlaczego jakoś sie o tym nie pamieta. Mówi się "małżeństwo" i ma się na myśli: mąż + żona, tymczasem jest to: mąż + żona + Duch Święty.

Zaraz zaraz ... malzenstwo = przysiega milosci i wietnosci przed Bogiem ... nie mieszajmy do jednego worka wiary i obrzedow. Ktos moze byc bardzo wierzacy ale uwazajacy ze to "przedstawienie" nie jest potrzebne bo wierzy sie tym co wewnatrz a nie tym co na zewnatrz. Nie potrzeba klasc poklonow przed oltarzem, przyjmowac symboli w postaci komunikanta itd itp - one powstaly po to zeby ludziom pomoc zrozumiec czym jest wiara, jako taki symbol ... niektorzy nie potrzebuja tych symboli zeby sobie to wszystko uswiadomic i nie mozna o takich ludziach mowic ze sa gorsi w wierze czy ze czegos nie rozumieja. Przypomne tylko ze wiekszosc obrzedow do chrzescijanstwa wprowadzili ludzie wiele lat po smierci Jezusa i to nie jest tak ze obowiazywaly one od samego poczatku i ustanowil je on czy Bog, tylko ludzie zeby bylo im latwiej ... tym bardziej ze kiedys nie bylo tak jak teraz ze wszyscy mieli latwy dostep do wiedzy i ciezko im sobie bylo cos wyobrazic - woleli cos zobaczyc, dotknac, poczuc ... stad np. przyjecie Jezusa do serca zsymbolizowano polykanym komunikantem ktory przeciez sam w sobie nie ma zadnej wartosci bo to tylko troche uformowanej maki. Nie mylmy symboliki z wiara. Wierzyc mozna z tym albo bez tego.

http://mt.gre.pl

6

Odp: Zwi

Ciało Chrystusa nie jest symbolem! Nie jest mąką! Taki jest sens eucharystii - przemienienie chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. To nie jest symboliczna przemiana, ona sie dokonuje naprawde. Jesli ktos w to nie wierzy to nie jest katolikiem. Małżeństwo to nie jest tylko przysięga przed Bogiem, to jest sakrament, a sakrament to nie to samo co obrzed. Mowisz "ktos wierzacy" wierzacy w co? Nie mozna wierzyc sobie w czesc nauki kosciola a inna czesc traktowac jako wylacznie tradycje i symbolike. Taka wybiorcza wiara to kalectwo.... stan jakiegos zagubienia duchowego... Czlowiek ktory tak postepuje grzeszy, bo natura grzechu polega na tym ze czlowiek sam chce decydowac o dobru i zlu, o prawdzie i falszu, tymczasem one nie zaleza od jego "widzimisie".

Thumbs up Thumbs down

7

Odp: Zwi

Rumianku, jesteś bardziej stanowcza w swojej wierze niż większość księży.
Cóż, każdy ma swoją religię i czuje ją na swój sposób wink

co do sakramentu i obrzędu, czekam aż w polsce będzie można wziać ślub kościelny, tylko i wyłącznie, ze względu na ładną oprawę, nie ściemniając, że jest się wierzącym big_smile

Thumbs up Thumbs down

8

Odp: Zwi

Tak Cię cieszy deptanie cudzych najwyższych wartości... Czuję się tak jakbyś napluła w twarz mojemu ojcu.

Thumbs up Thumbs down

9

Odp: Zwi

ślub kościelny tylko dla wierzących to najwyższa wartość dla twojego ojca?

wybacz, ale to bliskie dyskryminacji

Thumbs up Thumbs down

10

Odp: Zwi

Bóg jest mym Ojcem.

Thumbs up Thumbs down

11

Odp: Zwi

A moim stary FideL wink

Thumbs up Thumbs down

12

Odp: Zwi

Rumianku, zgadzam się z Tobą całkowicie! Wielu ludzi wierzących jednak decyduje się na ślub cywilny (np. partner jest po rozwodzie), mimo, że nadal chodzą do kościoła i żyją według praw kościoła (prócz tego jednego). I moim zdaniem to jest swego rodzaju test dla katolika (któremu jednak nie polecam się poddawać), jeżeli czujesz "głód eucharystii" i brakuje ci pełnego uczestnictwa we mszy świętej to znaczy, że wierzysz. Jeżeli jednak nie jest to dla ciebie ważne i nie brakuje ci przyjmowania Ciała Chrystusa to może lepiej sobie odpuścić ten pic z wiarą... Znam kilka osób żyjących w takich związkach, ale po jednej z nich widać naprawdę, że cierpi. Choć bardzo kocha swojego męża to czuje się wyobcowana z Kościoła Chrystusowego. To jest ciężkie dla tych ludzi (prawdziwych katolików) i myślę, że wielu z nich, gdyby już znów mogli przyjmować komunię, robiłoby to w najbardziej godny tego sposób, bo wiedzą, że brak możliwości przyjmowania tego sakramentu po prostu boli...

Thumbs up Thumbs down

13

Odp: Zwi

To nie jest symboliczna przemiana, ona sie dokonuje naprawde.

Eucharystia, biblijnie Wieczerza Pańska (1 Kor. 11, 20), od początku chrześcijaństwa ma znaczenie symboliczne: oznacza pamiątkę czyli wspomnienie doskonałej Ofiary Chrystusa, która obmyła ludzkość z grzechu i ucztę, celebrowaną przez Kościół i ogół chrześcijan uczestniczących w komunii (wspólnocie).

http://pl.wikipedia.org/wiki/Eucharystia

To tylko symbol ... wspomnienie ostatniej wieczerzy. Czy Jezus nie powiedzial wteyd "to czyncie na moja pamiatke"?

Choć bardzo kocha swojego męża to czuje się wyobcowana z Kościoła Chrystusowego.

Kosciol to ludzie - jesli ona wierzy, to nie jest wyobcowana w zaden sposob bo Kosciol jest w niej.

http://mt.gre.pl

14

Odp: Zwi

Anonim normalnie śmiać mi się chcę jak przytaczasz Wikipedię jako autorytarne źródło big_smile

Thumbs up Thumbs down

15

Odp: Zwi

Anonim napisał/a:

Kosciol to ludzie - jesli ona wierzy, to nie jest wyobcowana w zaden sposob bo Kosciol jest w niej.

W niej i w innych ludziach, którzy uważają, że są wspólotą, ale nie chcą mieć do czynienia z tymi, którzy postępują trochę inaczej. Choć nikt przecież nie wie, jakie są motywy działania.

Thumbs up Thumbs down

16

Odp: Zwi

Anonim normalnie śmiać mi się chcę jak przytaczasz Wikipedię jako autorytarne źródło big_smile

przytoczylem tez slowa Jezusa ktore powtarzane sa co msza w kosciele ... czy to tez malo autorytarne zrodlo? "To czyncie na moja pamiatke" - czy pamiatka to nie symbol majacy cos upamietnic?
Z tego co wiem to chrzescijanstwo opiera sie przede wszystkim na tym co niematerialne, a kult materii to zaprzeczenie calemu chrzescijanstwu.

http://mt.gre.pl

17

Odp: Zwi

Jezus nie powiedzial "To czyncie na moja pamiatke" to jest element tradycji. (Te slowa) Sens jest taki, że Jezus chcial bysmy na jego pamiatke zasiadali do uczty i jedli jego NAJPRAWDZIWSZE CIALO. Na pamiatke mamy to czynic, a nie hostia jest pamiatka, to lekka roznica.

Thumbs up Thumbs down

18

Odp: Zwi

Jeśli ktoś twierdzi, że w czasie mszy wino i chleb NAPRAWDĘ przemienia się w krew i wino, powinien zasięgnąć porady u specjalisty. Jak sobie Rumianku wyobrażasz zajadanie kawałka mięsa i popijanie go krwią? Przecież to oczywiste, że ksiądz spożywa chleb i wino, a przeistoczenie tych artykułów żywnościowych w części ciała Chrystusa ma jedynie wymiar symboliczno-mistyczny

Thumbs up Thumbs down

19

Odp: Zwi

Mistyczny tak, ale nie wylacznie symboliczny. Chrzescijanie wierza, ze prawda o komunikancie jest ukryta przed ludzkimi zmyslami. Czyli, ze faktycznie jest czym innym, niz sie fizycznie wydaje.

Thumbs up Thumbs down