Temat: "Rozdwojona kole

                    Przytaczam artykuł z "Rzeczpospolitej", który ukazał się w piątek. Autorem jest profesor socjologii z Torunia.


Po  śmierci Jana Pawła II zaroiło się w prasie i telewizji od opinii, które zwiastowały gruntowną odnowę moralną i powrót wartości konserwatywnych młodego pokolenia. Tymczasem obawiam się, że religijność młodych Polaków - mimo medialnego szumu wieszczącego powrót młodzieży do katolickiej tradycji - nadal jest religijnością selektywną i festiwalową.

Selekcjonerzy w hipermarkecie religii

Religijność selektywna to taki typ religijności, w ramach której z całego spektrum oferowanych przez instytucje religijne wartości i nakazów moralnych człowiek wybiera tylko te, które akurat - z dowolnych powodów - mu pasują. Najczęstszym powodem selektywnego traktowania religijnych wartości i norm wśród przedstawicieli młodego pokolenia ( nie tylko zresztą w Polsce) jest chęć przyjemności. Zachowanie osoby religijnie selektywnej jest zatem niezmiernie podobne do racjonalnego zachowania klienta hipermarketu albo centrum handlowego. Młodzi ludzie niemal wszystkie strefy kultury, z religią włącznie, zaczynają traktować dokładnie tak, jak traktują zakupy mające im dostarczyć przyjemności. Innymi słowy, typy zachowania i czynności charakterystyczne dla sfery konsumpcji przenoszą coraz szybciej i chętniej na inne sfery życia, w tym na sferę religii.
Efekt jest taki, że w hipermarkecie religijnym, tak jak w hipermarkecie zwyczajnym, młodzi Polacy spacerują, obserwują i czerpią przyjemność z obcowania i nabywania towarów, które mamią i kuszą obietnicami. Tyle tylko, że w hipermarkecie religijnym nie wszystkie towary obiecują wyłącznie przyjemność. Niektóre zmuszają do ponoszenia kosztów. Młodzi ludzie biorą z religijnej i moralnej półki tylko to, co wprawia ich w błogostan, ignorując niemal zupełnie te części pakietu, które wymagają od nich poświęceń. Biorą tylko słodkie batony (na przykład poczucie wspólnoty w grupie religijnych entuzjastów albo obietnicę szczęścia po śmierci), a zostawiają na półce sól i ocet (na przykład nakazy moralne w sferze seksualnej, których przestrzeganie do tego szczęścia po śmierci ma doprowadzić).
Obawiam się, że taka selekcjonerska postawa - mimo krótkotrwałej "odnowy" religijnej po śmierci papieża - nadal ma się u przedstawicieli młodego pokolenia znakomicie.

"Rozdwojona koleżanka" jako margines

Co ważne, w postawie selektywnej charakterystyczne jest to, że nie odrzuca ona religii jako takiej. Wręcz przeciwnie, jest specyficznym sposobem na poszukiwanie świętości w realiach kulturowego hipermarketu, nie zaś totalnym odrzuceniem wiary i jej zasad. Religijność epoki hiperkonsumpcji wiąże się z "akrobatycznymi" umiejętnościami łączenia przez wiernych zachowań konsumenckich z religijnymi wartościami i normami. Ci, którzy takimi akrobatami nie są i być nie potrafią, stanowią margines. Tak jak "rozdwojona koleżanka".
Opowieść o "rozdwojonej koleżance" zaprezentowała podczas zajęć jedna z moich studentek. "Rozdwojona koleżanka" jest osobą bardzo religijną, co wyniosła z tradycyjnego środowiska wiejskiego, w którym dorastała. Zanim dostała się na studia poznała mężczyznę, z którym pozostawała w stałym związku, dochowując jednak wierności katolickim zasadom, które nie dopuszczają możliwości uprawiania seksu przed zawarciem małżeństwa. Kiedy trafiła na studia, zapewne pod wpływem grupy rówieśniczej, zaczęła ze swoim partnerem uprawiać seks, co - chociaż sprawiało jej dużą przyjemność - okupowała ogromnymi wyrzutami sumienia, jako że osobą głęboko religijną być nie przestała. Za każdym razem, kiedy dochodziło do zbliżenia, "rozdwojona koleżanka"  szła do spowiedzi, po której przez tydzień odmawiała partnerowi współżycia. Po tygodniu pamięć o przyjemnościach wracała i znowu, nie wytrzymując napięcia, oddawała się seksualnym uciechom. Potem znowu dopadały ją wyrzuty sumienia, ponownie biegła do spowiedzi, ponownie odmawiała współżycia i nie wytrzymywała danej sobie samej (i Bogu) obietnicy. Taki cykl powtarzał się, niszcząc zapewne "rozdwojoną koleżankę" psychicznie.

Młodzi Polacy jednak znacznie skuteczniej od "rozdwojonej koleżanki" układają normatywne puzzle, wybierając z dostępnych części (a więc religijnych norm związanych z obyczajowością) te tylko, które pasują do układanki, której sami są autorami.
Ludzie między 19 a 30 rokiem życia, przebadani przeze mnie i Pawła Załęckiego w 2003 roku, bez trudu odrzucali te zalecenia i nakazy moralne Kościoła, które utrudniały indywidualne dążenie do przyjemności. Zwłaszcza przyjemności w sferze seksu i związków damsko-męskich. Większość naszych młodych respondentów (63 procent) zapytanych o stosunek do rozwodów, wybrała zdanie, że "rozwody są smutną koniecznością i Kościół katolicki powinien je zaakceptować." Ponad 18 procent uważało, że "rozwody są czymś normalnym i powinno się ich udzielać w Kościele." Zaledwie 5 procent respondentów w ramach naszych badań uznało, że rozwody są niedopuszczalne ze względu na normy religijne.
Selektywną postawę, charakterystyczną dla kultury supersklepu, prezentowali tak ze maturzyści, z sześciu polskich miast, których przebadał znany socjolog religii Janusz Mariański w roku 2002. niemal 31 procent respondentów spośród tej grupy deklarowało, że uznaje zasady  moralne religii katolickiej, jednak odczuwa potrzebę uzupełnienia tych zasad jakimiś innymi, zaś 45 procent w ogóle nie uznawało jakiejś części zasad moralnych związanych z religią katolicką.
Przypadek "rozdwojonej koleżanki" zatem jest przypadkiem wyjątkowym i oraz rzadszym. Większość młodych ludzi radzi sobie doskonale z układaniem normatywnych puzzli i omijaniem raf religijnych wyrzeczeń, co zwykle jednak nie oznacza, że od religii... odchodzi.

Selekcjonerstwo religijne bowiem nie tyle wiąże się z sekularyzacją (czyli ateizacją i odrzuceniem religii jako takiej i w całości) , co z "supermarketyzacją" religii, podporządkowaniem jej zasadom obowiązującym we współczesnej kulturze konsumenckiej. A jedną z tych zasad jest feeryczność, czynienie z każdej, najbanalniejszej nawet czynności, festiwalu doznań. Wszędzie, w każdej niemal sferze kultury, mamy dziś do czynienia po pierwsze, z ogromną ofertą wyborów, których możemy dokonać, a po drugie z czymś, co amerykański socjolog George Ritzer nazywa "umagicznianiem". Skoro oferta na jakimkolwiek rynku (nieważne czy koszul w sklepie, kart bankowych czy opcji religijnych) jest tak ogromna, to ich zachwalanie i "sprzedaż" musi się wiązać z próbami oszołomienia klienta.

Umagicznianie i religijność festiwalowa

Młody człowiek, przyzwyczajony do feeryczności i do mocnych, coraz bardziej ekstraordynaryjnych doznań w byle centrum handlowym, odczuwa potrzebę uczynienia festiwalu z każdej innej wykonywanej przez siebie czynności. Inaczej się nudzi. Religia instytucjonalna to dostrzega i stara się swoją ofertę bardzo solidnie "umagicznić". Dzieje się tak, ponieważ ludzie w kulturze zachodniej stali się wybrednymi konsumentami, na co religie i kościoły reagują po to, żeby przetrwać i mieć wiernych - klientów. Dlatego do konsumentów musiały przystosować się strategie przyciągania wiernych, wzory przywództwa religijnego, a nawet doktryny. Szczególnie widać to zjawisko w ramach tak zwanych Kościołów neoparadygmatycznych, które - najkrócej rzecz ujmując - uprościły (albo skomercjalizowały) doktrynę, nastawiają się na przyciąganie młodych ludzi zamiast odtrącać ich i spychać jako kategorię nieprzydatną, stawiają też na nowe media elektroniczne, muzykę, śpiew i zabawę w ramach ceremonii religijnych. Następuje coraz dalej posunięta adaptacja do gustów estetycznych młodzieży oraz lubianych przez nią form organizacyjnych (na przykład zamiast ścisłej hierarchii - współpraca o charakterze sieciowym), co oznacza, że są bardziej demokratyczne w dzieleniu się dostępem do świętości od Kościołów staroparadygmatycznych
Takich Kościołów neoparadygmatycznych na razie, przynajmniej w dużej skali, w naszym kraju nie widać, widać jednak pewne działania Kościoła staroparadygmatycznego, jakim jest Kościół katolicki, mające przywrócić na jego łono młodzież przyzwyczajoną do konsumpcyjnej feeryczności i do robienia festynu ze wszystkiego. Niektórzy przedstawiciele Kościoła zaczynają zdawać sobie sprawę, że zwyczajna aktywność religijna, na przykład coniedzielny udział we mszy we własnej parafii, młodych Polaków nie interesuje. Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że tradycyjne praktyki religijne są z punktu widzenia młodzieży najzwyczajniej w świecie nudne. Nudne nie jest dla przykładu widowisko plenerowe połączone z koncertem. Nudny nie jest żaden konsumpcyjny spektakl.
Młodzi Polacy poszukują form religijności zgodnych z ich własnym doświadczeniem kulturowym, a są przecież dziećmi społeczeństwa konsumpcyjnego. Trudno się zatem dziwić ekstatyczności ich religijności. Trudno się także dziwić pewnym agendom Kościoła katolickiego, który do takiej młodzieży chce przemawiać jej językiem. I zamiast przekazu słownego stosuje przekaz ikoniczny, z przekazu racjonalistycznego przechodzi na emocjonalny i wrażeniowy. Opowieści kapłanów i liderów religijnych zaczynają się dopasowywać bez reszty do wzorów obowiązujących w popkulturze, bo wtedy trafiają do ludzi młodych.

Poszukiwacze i religijność impresaryjna

Religijność młodzieży to religijność "doświadczeniowa". Młodzież nastawiona jest na uczestnictwo, które nie sprowadza się bynajmniej  do coniedzielnego rytuału i w miejsce pasywnych form religijności tradycyjnej wybiera postawę aktywną. Tradycyjna religijność pasywna sprowadza się do chodzenia do kościoła, biernego przyswajania symboli religijnych, muzyki oraz religijnych 'instrukcji" przekazywanych przez hierarchię religijną. kładzie także nacisk na wielokrotnie zupełnie bezmyślne wykonywanie rytuału religijnego. Młodzieżowa religijność aktywna znajduje się rzecz jasna w opozycji do tak rozumianej religii tradycyjnej. Jest to religijność "kombinatoryczna" wymagająca własnego zaangażowania w przetwarzanie rytuałów i symboliki religijnej, wymagająca wspólnotowości w miejsce "chodzenia do świątyni". To religijność, która kładzie nacisk na eksploatacje nowych mediów, na taniec, na muzykę, na wykorzystanie i na ekspresję ciała w ramach ceremonii. Wydarzenia religijne obfitują dziś zatem w chóralne śpiewy na stadionach albo wielkich polach, jak w Lednicy, gdzie gromadzi się młodzież spragniona poczucia wspólnoty i wrażeń.
Młodzi Polacy, jak  wynika z licznych studiów nad ich religijnością, to także - podobnie jak ich rówieśnicy na zachodzie - duchowi poszukiwacze. Młodzi wierni zadają dziś sobie pytania: czy da radę odnieść jakoś religię do mojego życia? Co wiara może znaczyć dla mnie?
Słowem, z religią dzieje się to, co ze wszystkimi niemal sferami życia w kulturze zachodniej, wkracza tu mianowicie daleko posunięta indywidualizacja, a wraz z nią skupienie na sobie. Religia ma mi pomóc, to ja mam znaleźć w niej ukojenie. Młodzież w kulturze konsumenckiej, począwszy od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, próbuje szukać odpowiedzi na nurtujące ją pytania natury religijnej na własną rękę, poza obszarami religii zinstytucjonalizowanej. Taka prywatyzacyjna postawa sprzyja powstawaniu rozmaitych hybryd wierzeń religijnych. Sprzyja także powstawaniu czegoś, co można określić mianem religijności przedsiębiorczej lub impresaryjnej. Młodzi ludzie są mianowicie przedsiębiorczy w wynajdowaniu nowych kulturowych przestrzeni, w których kreują swoje ekspresje religijne, bazując na swoim - konsumenckim (innego przecież nie znają) - stylu życia i zainteresowaniach. Widać to wyraźnie podczas spontanicznego przebudowywania tradycyjnych struktur religijnych albo podczas budowania struktur zupełnie nowych. Przykładem są tworzone przez ludzi młodych, coraz liczniejsze zresztą, witryny internetowe poświęcone religii, będące kombinacją wiary katolickiej z zainteresowaniem, jakim darzony jest internet - jedno z głównych mediów świata konsumpcji.
Bez odpowiedzi pozostaje oczywiście pytanie - przynajmniej dla socjologa - co się będzie działo z religią w przyszłości, skoro dzisiejsza młodzież tak zasadniczo zmienia jej oblicze i przekształca ją w kolejną sferę dla ekstatycznej, konsumpcyjnej rozrywki i przestrzeń dla oderwanych od tradycji indywidualnych, duchowych poszukiwań.

"Festiwalowa religijność młodzieży" Tomasz Szlendak

Zapraszam do dyskusji.

[size=16][ Dodano: 2005-08-18, 10:17 ][/size]

Najczęstszym powodem selektywnego traktowania religijnych wartości i norm wśród przedstawicieli młodego pokolenia ( nie tylko zresztą w Polsce) jest chęć przyjemności.


Zabrzmiało to, jakby ludzie doszukiwali się przyjemności we wszystkich zasadach i obrzędach religijnych, których nie odrzucają. Trochę to przesadzone moim zdaniem. :roll: Prawdziwsze byłoby stwierdzenie, że odrzucają to, co przeszkadza im w dążeniu do przyjemności.

Młodzi ludzie niemal wszystkie strefy kultury, z religią włącznie, zaczynają traktować dokładnie tak, jak traktują zakupy mające im dostarczyć przyjemności.


Mam wiele zastrzeżeń do tego porównania. Pismo Święte mówił wyraźnie: "To mówi Pan Bóg: "Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy. Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko. Czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę na to, co nie nasyci? Słuchajcie mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do mnie, posłuchajcie mnie, a dusza wasza żyć będzie". " Wynika z tego, że Łaski których doznaje człowiek za sprawą religii ( poczucie sensu życia, nieśmiertelność duszy, radość, poczucie wspólnoty, wsparcie duchowe... i wiele innych jeszcze o wiele ważniejszych ) są absolutnie darmowe... ale... czy aby na pewno.:?: Moim zadaniem odpowiedź zawiera już powyższy cytat. "...słuchajcie mnie, a jeść będziecie przysmaki...". Przestrzeganie zasad do których namawia Kościół ( już chciałam napisać „narzuca” tak jak większość pisze, ale to bzdura.:evil: Kościół żadnych zasad nikomu nie narzuca. To są wskazówki, dobre rady... i czasami warunki konieczne dla przystępowania do religijnych obrzędów, które nie są przecież dla nikogo obowiązkowe:P)... przestrzeganie tych zasad lepiej jest porównać do opłaty za towar ( i jest to bardziej zgodne ze stanem rzeczywistym) niż do innych towarów, jak sól czy ocet.
Jeśli podoba nam się obrzęd zawarcia sakramentu małżeństwa, musimy zapłacić (nie wnikając w kwestię pobierania opłat przez księży:!:) przystąpieniem do spowiedzi. Dla kogoś komu zależy tylko na zewnętrznej formie obrzędu jest to rzeczywiście koszt i niewygoda, natomiast dla wierzącego jest to własna potrzeba, nie odczuwa wiec tego jako koszt. I teraz nasuwa się jeszcze jedna, bardzo ważna niezgodność porównania z hipermarketem. Całe bogactwo duchowych doznań, wzruszeń i wrażeń jest związanych po prostu z wiarą człowieka i jego religijnością (w sensie wewnętrznej pracy nad sobą, a nie klepania modlitw, czy biegania do kościoła). Taki selektywnie nastawiony młody człowiek po prostu nigdy nie będzie miał do nich dostępu... bo warunkiem ich doświadczenia jest głęboka wiara i duchowość... Kto tę duchowość posiada lub szczerze do niej dąży, sam odczuwa potrzebę wszystkiego co stanowi moralność Kościoła, lub przynajmniej uszanuje autorytet Kościoła i uwierzy, że tylko przez pewne wyrzeczenia może ubogacić życie wewnętrzne swoje i innych osób.

Religijność epoki hiperkonsumpcji wiąże się z "akrobatycznymi" umiejętnościami łączenia przez wiernych zachowań konsumenckich z religijnymi wartościami i normami. Ci, którzy takimi akrobatami nie są i być nie potrafią, stanowią margines.


Szkoda, że nie dodał takich, którzy takimi akrobatami nie są, być nie chcą i nie potrzebują. :twisted: Więc stanowię margines? Nie powiedziałabym. :mrgreen:

Za każdym razem, kiedy dochodziło do zbliżenia, "rozdwojona koleżanka" szła do spowiedzi, po której przez tydzień odmawiała partnerowi współżycia. Po tygodniu pamięć o przyjemnościach wracała i znowu, nie wytrzymując napięcia, oddawała się seksualnym uciechom. Potem znowu dopadały ją wyrzuty sumienia, ponownie biegła do spowiedzi, ponownie odmawiała współżycia i nie wytrzymywała danej sobie samej (i Bogu) obietnicy. Taki cykl powtarzał się, niszcząc zapewne "rozdwojoną koleżankę" psychicznie.


Nie rozumiem dlaczego zastosowano takie brutalne uproszczenia? Dlaczego motywem powrotu do współżycia miałoby być przypomnienie sobie o przyjemnościach? Wątpię, czy ktokolwiek ma tak krótka pamięć. :roll: Z narastającym napięciem też nie przesadzajmy... lol
Dobrze, że jest tam słowo „zapewne” jeśli chodzi o psychiczne wyniszczenie. Mam zdanie wręcz przeciwne. Dla mnie taki cykl walki ze sobą jest umacnianiem nie osłabianiem psychiki.
Życie religijne katolika to nic innego jak ciągłe zmaganie się ze swoimi skłonnościami do zła. Odnoszenie zwycięstw, ale także upadki. Po to jednak mamy sakrament pojednania, by się oczyszczać i zyskiwać nowe siły (większe siły) do tego by stawać się lepszym człowiekiem. Bóg nie wytyka palcem „znów to zrobiłaś, a obiecywałaś, że więcej nie zrobisz” Bóg doskonale wie, że ona to zrobi smile, ale nie to się liczy ile razy ten grzech popełni, tylko to, że czuje w sobie pragnienie świętości, że idzie za głosem sumienia, że wsłuchuje się w Jego głos i pragnie za nim podążać.

Tradycyjna religijność pasywna sprowadza się do chodzenia do kościoła, biernego przyswajania symboli religijnych, muzyki oraz religijnych 'instrukcji" przekazywanych przez hierarchię religijną. kładzie także nacisk na wielokrotnie zupełnie bezmyślne wykonywanie rytuału religijnego


Tradycyjna religijność sprowadza się tylko do tego?:roll: W takim razie pytam o definicję i jasną klasyfikację co jest tą tradycyjną religijnością, a co już nowoczesną. Czy może autor sam sobie dokonał podziału pod kątem właśnie atrakcyjności stosowanej formy wyrazu. :roll:

To religijność, która kładzie nacisk na eksploatacje nowych mediów, na taniec, na muzykę, na wykorzystanie i na ekspresję ciała w ramach ceremonii. Wydarzenia religijne obfitują dziś zatem w chóralne śpiewy na stadionach albo wielkich polach, jak w Lednicy, gdzie gromadzi się młodzież spragniona poczucia wspólnoty i wrażeń.

Odczuwam jakoby sugerowano nam, że włączenie do religii mediów, tańca, śpiewu i tym podobnych form aktywności ma wykluczać lub przynajmniej niwelować rangę doktryny. Mam wrażenie jakby autor chciał przez to powiedzieć, że młodzież skupia się jedynie na formie, zapominając o treści, że to co ich przyciąga obecnie do Kościoła to fajerwerki itp. Tak nie jest. Kościół już dawno powinien był zadbać o to, by pomagać ludziom w przeżywaniu wydarzeń religijnych. Przywiązanie do tradycyjnej obrzędowości też ma swój urok, ale niezrozumiały dla większości młodzieży. Dlatego dla młodych należało dostosować oprawę dla treści religijnych w taki sposób by ułatwić im bliższe spotkanie z Bogiem. Ale nie chodzi tu a przyciąganie młodzieży w celu ratowania popularności Kościoła. O popularność Kościół katolicki nie zabiega i nie musi zabiegać. Ludzi ciągnie do Boga i do Jezusa... to Jego sprawka smile Kościół ma za zadanie prowadzić takiego poszukiwacza. Żeby prowadzić do Boga (czy gdziekolwiek) trzeba najpierw do tego kogoś dotrzeć, ale nie w sensie wyciągnięcia go z domu... tylko w sensie „dotknięcia” jego serca. Jest rzeczą oczywistą, że człowiek najlepiej odbiera informacje wszystkimi zmysłami. Jeśli ktoś jest szczególnie wrażliwy na muzykę. Kościół daje mu możliwość przeżycia spotkania z Bogiem poprzez piękną melodię... itp. Nie chodzi o to, żeby Ci wszyscy ludzie szli na ta Lednicę, czy jechali do Kolonii „na ilość”. Sama ich obecność nie stanowi takiej wartości dla Kościoła jak to, na ile to spotkanie odmieni ich wewnętrznie. To jest cel wszystkich tych „atrakcji”, a nie zwabienie dużej rzeszy „klientów” dla swoich towarów.

Młodzi wierni zadają dziś sobie pytania: czy da radę odnieść jakoś religię do mojego życia? Co wiara może znaczyć dla mnie?
Słowem, z religią dzieje się to, co ze wszystkimi niemal sferami życia w kulturze zachodniej, wkracza tu mianowicie daleko posunięta indywidualizacja, a wraz z nią skupienie na sobie. Religia ma mi pomóc, to ja mam znaleźć w niej ukojenie.


Nie widzę w tym nic złego, a już na pewno zarażenia dla religii. :!::shock:                   

Thumbs up Thumbs down

2

Odp: "Rozdwojona kole

                   

Prawdziwsze byłoby stwierdzenie, że odrzucają to, co przeszkadza im w dążeniu do przyjemności.


Odrzucanie religii to odrzucanie wszystkiego co przeszkadza w dazeniu do przyjemnosci? Jakos nie bardzo ... odrzucam religie, ale pozostaje dalej idealista i raczej moje mysli nie skupiaja sie na wlasnych przyjemnosciach, ale na dobrze ogolu spoleczenstwa. Nie kazdy ateista jest egoista dazacym tylko do osiagniecia wszelakich przyjemnosci dla siebie.

Kto tę duchowość posiada lub szczerze do niej dąży, sam odczuwa potrzebę wszystkiego co stanowi moralność Kościoła, lub przynajmniej uszanuje autorytet Kościoła i uwierzy, że tylko przez pewne wyrzeczenia może ubogacić życie wewnętrzne swoje i innych osób.


ale duchowosc nie koniecznie musi wiazac sie z religia

Życie religijne katolika to nic innego jak ciągłe zmaganie się ze swoimi skłonnościami do zła


Zlo to pojecie wzgledne. Dla mnie sklonnoscia do zla mozna nazwac chec czynienia innym krzywdy. Seks przed slubem nikomu krzywdy nie robi jesli dwoje ludzi nie ma nic przeciwko temu, a wiec zlem nie jest.

Tradycyjna religijność sprowadza się tylko do tego? W takim razie pytam o definicję i jasną klasyfikację co jest tą tradycyjną religijnością, a co już nowoczesną. Czy może autor sam sobie dokonał podziału pod kątem właśnie atrakcyjności stosowanej formy wyrazu.


Zapewne 'tradycyjna' to taka ktora przejawiala sie w kosciele przez wieki - czyli odklepywanie litanii w obcym jezyku, niezrozumiale teatrzyki i zakaz czytania Pisma Sw.

Ludzi ciągnie do Boga i do Jezusa... to Jego sprawka


lithium

Kościół daje mu możliwość przeżycia spotkania z Bogiem poprzez piękną melodię


U wrazliwych ludzi muzyka pobudza emocje ktore sa niezalezne od religii i bogow.

Nie widzę w tym nic złego, a już na pewno zarażenia dla religii.


A ja widze tutaj troche sprzecznosci - jak mozna byc czlowiekiem religijnym i wierzacym jesli sie nie przestrzega okreslonych zasad na co dzien, a tylko od swieta? Ktos kto mowi ze jest np. chrzescijaninem a potrafi krasc, zabijac i gwalcic jest hipokryta ... co z tego ze sie wyspowiada czy odprawi jakies obrzedy? to nie jest usprawiedliwienie.

Sorx ze nie skomentowalem calosci ale duzo tego a ja jestem w pracy tongue                   

http://mt.gre.pl

3

Odp: "Rozdwojona kole

                   

Anonim napisał/a:

Odrzucanie religii to odrzucanie wszystkiego co przeszkadza w dazeniu do przyjemnosci? Jakos nie bardzo ... odrzucam religie, ale pozostaje dalej idealista i raczej moje mysli nie skupiaja sie na wlasnych przyjemnosciach, ale na dobrze ogolu spoleczenstwa. Nie kazdy ateista jest egoista dazacym tylko do osiagniecia wszelakich przyjemnosci dla siebie.


Nie czytałes uważnie   smile tu nie jest mowa o odrzucaniu religii, tylko o religijnosci selektywnej.

Anonim napisał/a:

ale duchowosc nie koniecznie musi wiazac sie z religia


Nie musi  big_smile

Anonim napisał/a:

Zlo to pojecie wzgledne. Dla mnie sklonnoscia do zla mozna nazwac chec czynienia innym krzywdy. Seks przed slubem nikomu krzywdy nie robi jesli dwoje ludzi nie ma nic przeciwko temu, a wiec zlem nie jest.


Zło jest względne, po częsci masz rację, ale krzywda tymbardziej  smile

Anonim napisał/a:

lithium


słucham :?:

Anonim napisał/a:

U wrazliwych ludzi muzyka pobudza emocje ktore sa niezalezne od religii i bogow.


Skąd masz tą pewnosc?  lol

Anonim napisał/a:

A ja widze tutaj troche sprzecznosci - jak mozna byc czlowiekiem religijnym i wierzacym jesli sie nie przestrzega okreslonych zasad na co dzien, a tylko od swieta? Ktos kto mowi ze jest np. chrzescijaninem a potrafi krasc, zabijac i gwalcic jest hipokryta ... co z tego ze sie wyspowiada czy odprawi jakies obrzedy? to nie jest usprawiedliwienie.

Moje "nie widzę nic złego" dotyczyło cytatu powyżej  :roll:
Jesli ktos się wyspowiada czując szczery żal za grzechi i ma postanowienie, że więcej nie chce tych grzechów popełnić - to grzechów już nie ma! Na tym cud wybaczenia polega  big_smile                   

Thumbs up Thumbs down

4

Odp: "Rozdwojona kole

                   

Jesli ktos się wyspowiada czując szczery żal za grzechi i ma postanowienie, że więcej nie chce tych grzechów popełnić - to grzechów już nie ma! Na tym cud wybaczenia polega  :D


Jak za sprawka czarodziejskiej rozdzki. smile Calkowicie odmienie to wyglada np. w Buddyzmie. W Katlicyzmie mozesz nagrzeszyc, narozbrabiac, wzbudzic na 5 minut "szczery" zal i... grzechu nie ma. No i wracasz za pol roku to samo odklepiesz i... trach... grzechu nie ma. smile
A Jezus przeciez powiedzial wyraznie: "Idzcie i NIE grzeszcie wiecej!". Aha wedlug najnowszych badan 95 procent Polakow uwaza sie za katolikow. smile No tak, to skad te rozboje, gwalty, morderstwa, korupcja, dranstwo, zdradzanie zon przez mezow, zdradzanie mezow przez zony itd itd itd itd itd itd... ? No chyba ze czyni to te pozostale 5 procent. smile Jedno wielkie zaklamanie sad                   

pozdrawiam
Neko

Thumbs up Thumbs down

5

Odp: "Rozdwojona kole

                   

Neko napisał/a:

W Katlicyzmie mozesz nagrzeszyc, narozbrabiac, wzbudzic na 5 minut "szczery" zal i... grzechu nie ma.


jesli jest tylko ""szczery"" to grzech pozostaje  neutral                   

Thumbs up Thumbs down

6

Odp: "Rozdwojona kole

                    za duzo tego wszystkiego do poczytania smile Braszka ma leniwca zdziś smile
ale ale chodzi Ci Rumianku o to ze niby wedlug statystyk ostatnich mamy 97 % katolikow a wiezienia sa pelne ?

innymi slowy chodzi Ci o wybiorczosc religijna tak?                   

7

Odp: "Rozdwojona kole

                    Co do więzień - nie
Co do wybiórczosci - tak, własnie o tym jest artykół  :mrgreen:                   

Thumbs up Thumbs down

8

Odp: "Rozdwojona kole

                    ale to jest wlasnie wybiorczosc
jakigos sonaduz Braszka sluchala i wlasnie padlo 97 %
czyli te 3 polskie procenty sa odpowiedzialne za wiezienia za rozlamy w rodzinach za cale zlo Polaków -  trzy procent
jakos trudno braszce w to uwierzyc                   

9

Odp: "Rozdwojona kole

                    po prostu polska...kraju nie można nazwać katolickim jeśli w wyborach głosuje na ludzi popierajacych aborcje i związki homoseksualne....                   

Thumbs up Thumbs down

10

Odp: "Rozdwojona kole

                    Proszę nie schodźmy na politykę. Pozostańmy przy religii i socjologii. Proszę  smile                   

Thumbs up Thumbs down

11

Odp: "Rozdwojona kole

                    ale to się łączy niestety...zaczyna się od prostych życiowych wyborów a kończy sie..                   

Thumbs up Thumbs down

12

Odp: "Rozdwojona kole

                    Ale porozmawiajmy o motywach tych wyborów  związanych z praktykami religijnymi... dobrze?                   

Thumbs up Thumbs down

13

Odp: "Rozdwojona kole

                    ok...sorry...                   

Thumbs up Thumbs down

14

Odp: "Rozdwojona kole

                   

Braszka napisał/a:

ale to jest wlasnie wybiorczosc  
jakigos sonaduz Braszka sluchala i wlasnie padlo 97 %  
czyli te 3 polskie procenty sa odpowiedzialne za wiezienia za rozlamy w rodzinach za cale zlo Polaków -  trzy procent
jakos trudno braszce w to uwierzyc

:shock: :shock:  :shock:

Wyłączę lepiej komputer bo widzę i oczom nie wierzę, znaczy  że źle ze mną.
wawa                   

Wawa pozdrawia
[url=http://www.wierszowisko.fora.pl/]M

15

Odp: "Rozdwojona kole

                    co sie stalo Wawo? smile                   

16

Odp: "Rozdwojona kole

                   

Braszka napisał/a:

co sie stalo Wawo? smile


Jak to co ?

Braszka napisał/a:
ale to jest wlasnie wybiorczosc
jakigos sonaduz Braszka sluchala i wlasnie padlo 97 %
czyli te 3 polskie procenty sa odpowiedzialne za wiezienia za rozlamy w rodzinach za cale zlo Polaków - trzy procent
jakos trudno braszce w to uwierzyc

Skąd wtrzasnęliście to  97 % sondaż był prowadzony bezpośrednio w kościele przy czynnym udziale księdza ?

zdanie :

czyli te 3 polskie procenty są odpowiedzialne za wiezienia za rozłamy w rodzinach za cale zło Polaków - trzy procent


nie ma nawet znaku zapytania..................

Naprawdę ręce mi opadły.

Czekam na pełne dane skąd  wzięte  w/w  %
-> na jakiej próbce społeczeństwa były robione badania
-> czy ankieterzy stali pod kościołem ?
-> dokładnie jak postawione było pytanie
-> kto prowadził badania
-> czy osoby z kółek różańcowych były również ankieterami ?
czekam na pełne dane.

Nie od dziś  wiadomo że o to samo można zapytać  stawiając inne pytanie i uzyskać zupełne rozbieżne wyniki.

wawa                   

Wawa pozdrawia
[url=http://www.wierszowisko.fora.pl/]M

17

Odp: "Rozdwojona kole

                    o sondazu braszka uslyszla w tvnowskich wiadomosciach  a slowa o 3 procentach mialy byc ciezka ironia

chyba Braszce nie wyszlo                   

18

Odp: "Rozdwojona kole

                   

last emperor napisał/a:

po prostu polska...kraju nie można nazwać katolickim jeśli w wyborach głosuje na ludzi popierajacych aborcje i związki homoseksualne....


Po pierwsze katolik nie bedzie glosowal na komunistow, ktorzy maja krew na rekach (Kwasniewski, Oleksy, Miller i cala ta swolocz bolszewicka)


Nie od dziś  wiadomo że o to samo można zapytać  stawiając inne pytanie i uzyskać zupełne rozbieżne wyniki.

wawa


Takie sa statystyki. I nie wazne czy to bedzie 97 procent, czy 75 procent czy 88 procet. Zdecydowana wiekszosc ludzi w tym kraju uwaza sie za katolikow. A jak jest kazdy widzi...                   

pozdrawiam
Neko

Thumbs up Thumbs down

19

Odp: "Rozdwojona kole

                    ale zawaliliscie temat postami ... sorx ze nie wszystkie skomentuje :]

Zło jest względne, po częsci masz rację, ale krzywda tymbardziej


Jesli ktos czuje sie zle przez Ciebie to jest to krzywda i zadnej wzglednosci tu nie ma. Nawet jesli Ty bedziesz uwazac ze wlasciwie nic tej osobie nie zrobilas to akurat w tym wypadku liczy sie subiektywna opinia i emocje danej osoby a nie Twoje.

Skąd masz tą pewnosc?


Bo istnienie emocji i uczuc jest niepodwazalne, a istnienia boga udowodnic sie nie da w zaden sposob.

Jesli ktos się wyspowiada czując szczery żal za grzechi i ma postanowienie, że więcej nie chce tych grzechów popełnić - to grzechów już nie ma! Na tym cud wybaczenia polega


Cud? gdzie ten cud? Jak wybaczam ludziom ktorzy czynia mi krzywde to cudem tego nikt nie nazywa. Poza tym spowiedz to wymysl ktoregos soboru i akurat mowienie o swoich wystepkach jakiemus ksiedzu jest dla mnie bezsensowne i glupie.

Aha wedlug najnowszych badan 95 procent Polakow uwaza sie za katolikow.


Ja tam katolikiem nie jestem i dobrze mi z tym :]

czyli te 3 polskie procenty sa odpowiedzialne za wiezienia za rozlamy w rodzinach za cale zlo Polaków - trzy procent  
jakos trudno braszce w to uwierzyc


buhaha strzezcie sie mnie niewiasty bo jak spotkam to zgwalce, a to dlatego ze nie jestem katolikiem lol                   

http://mt.gre.pl

20

Odp: "Rozdwojona kole

                   

Anonim napisał/a:

Jesli ktos czuje sie zle przez Ciebie to jest to krzywda i zadnej wzglednosci tu nie ma. Nawet jesli Ty bedziesz uwazac ze wlasciwie nic tej osobie nie zrobilas to akurat w tym wypadku liczy sie subiektywna opinia i emocje danej osoby a nie Twoje.


Nie koniecznie. Mówić dziecku - Nie myj zębów jak nie masz ochoty - to nie jest robienie mu krzywdy wedle Twojej definicji. Bo ono na pewno nie poczuje się skrzywdzone  :wink:


Anonim napisał/a:

Cytat:
Skąd masz tą pewnosc?

Bo istnienie emocji i uczuc jest niepodwazalne, a istnienia boga udowodnic sie nie da w zaden sposob.


Chyba, że istnienie uczuć i emocji uważa się za dowód na istnienie Boga  :mrgreen:


Anonim napisał/a:


Cud? gdzie ten cud? Jak wybaczam ludziom ktorzy czynia mi krzywde to cudem tego nikt nie nazywa

Nazywa  big_smile

Poza tym spowiedz to wymysl ktoregos soboru i akurat mowienie o swoich wystepkach jakiemus ksiedzu jest dla mnie bezsensowne i glupie.


...skoro musisz wszystko rozpatrywać rozumowo...  :roll:                   

Thumbs up Thumbs down

21

Odp: "Rozdwojona kole

                   

Braszka napisał/a:

ale to jest wlasnie wybiorczosc  
jakigos sonaduz Braszka sluchala i wlasnie padlo 97 %  
czyli te 3 polskie procenty sa odpowiedzialne za wiezienia za rozlamy w rodzinach za cale zlo Polaków -  trzy procent
jakos trudno braszce w to uwierzyc


lol[size=25][shadow=blue:1dcedc80fd]Boże chroń Ateistów w Polsce[/shadow:1dcedc80fd][/size]