Temat:

                    Oglądałam jakiś czas temu program dokumentalny o Muzułmanach, "Świętej Wojnie" itp. Patrzyłam i patrzyłam i zobaczyłam coś niezwykłego. To jest społeczeństwo na takim mniej więcej etapie rozwoju cywilizacyjnego, na jakim my byliśmy wczasach inkwizycji w KK. Pomyślałam, że mają prawo do własnej kultury, obrzędowości, tradycji, wolności w każdym wymiarze, czy to religijnym, czy politycznym. Gdyby zstawić ich w spokoju prawdopodobnie ich wiara ukształtowała by się na takim poziomie jak nasza. Dojrzeliby nawet do swoistego ekumenizu (wierzę, że kiedyś by do tego dojrzeli). Czemu nie możemy zostawić ich w spokoju? Co z tego, że mają dyktaturę. My też mieliśmy - wieki temu. Po co się wtrącać? Co z tego, że ludzie żyją w nędzy? Możemu wspomagać ich wiedzą. Edukować. Pomagać rozwijać gospodarkę, przemysł, oświatę, medycynę... ale my chcemy zagarnąć bogactwa naturalne, które są na ich ziemiach. Czy nie tak? Nie chcemy ich uczyć jak mogą się wzbogacić i rozwinąć. Przeciwnie.... może ja oczywiste rzeczy piszę ? http://emoty.250free.com/emots/co.gif
Wydaje mi się, że "Ameryka" ma czego zazdrościć Muzułmanom. Tego, że u nich kobieta musi słuchać męza, nie ma prawie żadnych praw, musi zasłaniać twarz, rodzić 10 - 15 dzieci ............. i potrafi być szczęśliwa!!!
Wiecie o co mi chodzi? O bogactwo duchowości. O życie czymś więcej niż zmysłami. Pod tym względem wchodzimy moim zdaniem w etap cofania się... my - Europa.

http://www.news.harvard.edu/gazette/2001/03.15/photos/islam-375.jpg                   

Thumbs up Thumbs down

2

Odp:

                    Zasłanianie twarzy, posłuszeństwo i liczne porody wiążesz z bogactwem duchowości. Na jakiej zasadzie?
Mi się wydawało że duchowość i jej rozwój zupełnie na czym innym polega.
Zę ściśle wiąże się z człowieczeństwem- trudno jest być bogatym duchowo gdy nie jest się traktowanym jak człowiek.
Ale to mi się chyba tylko wydawało.

Róznica jest prosta.
Jeśli Ty Rumianku lub którakolwiek z kobiet w Europie i Ameryce uzna że zasłanianie twarzy, absolutne posłuszeństwo mężowi i 15 dzieci są (z jakichkolwiek powodów) dobre/mądre/porządane- słowem że jest to model który chce owa kobieta realizować nikt nie będzie jej tego zabraniać. Bo to jej broszka.
I nikt nie będzie jej do tego zmuszać.
Jeśli natomiast kobieta w Arabii Saudyjskiej ma ochotę skończyć studia, pracować zawodowo, niewychodzić za mąż i żyć na własny rachunek- cóz- to już nie jest takie proste i oczywiste.
Brak wolności działania i myślenia wbrew pozorom wcale nie są równoznaczne z bogatą duchowością Rumianku.
Ani nawet do niej nie prowadzi.                   

3

Odp:

                    Nie zrozumiałaś mnie. Zupełnie. Nie uważam, że to dobrze, że życie tamtajszych kobiet tak wygląda. Że nie są szanowane, nie mają praw równożędnych z mężczyznami i rodzą dzieci w strasznych warunkach - to wszystko bardzo źle! Chodziło mi o to, że tam kobieta potrafi być szczęśliwa POMIMO TEGO.                   

Thumbs up Thumbs down

4

Odp:

                    Opisane są nawet przypadki ludzi szczęsliwych w obozach koncentracyjnych albo sowieckich łagrach.
Człowiek ma zadziwiające zdolności adaptacyjne.
Duchowości nadal nie widzę.                   

5

Odp:

                    Braszce sie wydaje ze Rumiankowi chodzi o to co prezentuje sezreg europejskich intelektualistów

mianowice "o co Wam Europejkom chodzi popatrzecie na muzulmanki te to dopiero maja a zyja"


o szariacie Koranie Szyitach i Sunitach  -  bo zdaniem Braszki nalezy ich rozrozniac poza tym stad sie wziol tez konflikt zbrojny  - bedzie pozniej smile bo to ciekawy polityczno obyczajowy temat
Braszka tylko na szybko doda ze jednym z elemnetow podporzadkowania kobiet jest ich obrzezanie  - wycinanie lechtaczki malym dzewczynkom ...

Braszka w przelocie 

Ktosie trzymaja kciuki dzis za Braszke
Braszka prosi                   

6

Odp:

                    Przepraszam Cię bardzo Wwa, ale te cytaty nic nie zmieniają. Zauważ też, że badano kobiety  mieszkające w Berlinie. One żyją w  innym kulturowo środowisku niż to z którego się wywodzą. Widzą jak żyją Niemki, znają inny standard życia. Nic dziwnego, że na tym tle ich sytuacja nie przedstawia się klorowo. Mogłabyś powiedzieć "Co ma duchowość do miejsca zamieszkania? Czemu u siebie duchowość czyni je szczęśliwymi, a w obcym kraju nie?" Ja myśle, że dlatego, że w Europie są jakby "zarażone" brakiem duchowości. Nie mają choćby pozytywnego przykładu swoich babek itp. Ale też słyszą, czytają, oglądają telewizję i to co tam jest promowane - brak duchowości.
Co do drugiego tekstu, myślę, że Sallaf dotyczy raczej symboliki, obrzędowości a nie zmian doktrynalnych. Katolicy też mają obrzędy z zamieszchłych czasów co nie musi oznaczać braku rozwoju i postępu światopoglądowego w religii.

System ekonomiczny islamu zrujnowały ten kraj, który kiedyś był na szczycie. Historia się powtarza i przydałby się jakiś nowy Victor Hugo, aby napisał nowych „Nędzników”… Myśliciele i pisarze XVIII i XIX wieku zmienili sposób, w jaki ludzie pojmowali ekonomię, filozofię polityczną i religię. Niestety, islam nie stworzył żadnego Victora Hugo i nigdy go nie stworzy.


Ale nie jest powiedziane, że nie stworzyłBY

[size=16][ Dodano: 2005-07-15, 11:13 ][/size]
No mniej więcej o to mi chodzi Braszko  big_smile

Opisane są nawet przypadki ludzi szczęsliwych w obozach koncentracyjnych albo sowieckich łagrach.  
Człowiek ma zadziwiające zdolności adaptacyjne.

Ja domniemuję  :wink:  że te zdolności z duchowości wynikają. To że żyją - adaptacja ciała. To, że się czują szczęśliwi - adaptacja duchowa (tu: psychiczna, ale część z tych osób podejrzewam opiera się na religii)

Ja nie twierdzę, że kobietom tam jest dobrze i że wszystkie szczęśliwe chodzą http://emoty.250free.com/emots/no.gif
TYlko, że jest tam grupa religijnych kobiet, które tak się czują mimo, że żyją w tak trudnych warunkach. A nie sądzę, żeby w podobnych warunkach Europejka jakakolwiek szczęśliwa być potrafiła. To oczywiście uogólnienie tylko jest , bo sa też bardzo religijne i duchowe Europejki, mnie chodzi o ogólną tendencję w kulturze Europejskiej - nastawienie na "użycie", luksus, władzę itd. jakby to było jedyną drogą do szczęścia.
O to mię się rozchodziło  smile                   

Thumbs up Thumbs down

7

Odp:

                   

Rumianek napisał/a:

Ja myśle, że dlatego, że w Europie są jakby "zarażone" brakiem duchowości. Nie mają choćby pozytywnego przykładu swoich babek itp. Ale też słyszą, czytają, oglądają telewizję i to co tam jest promowane - brak duchowości.  

Szufladki Rumianku.
Serwujesz nam zawartość szufladek.
Zabezpieczajac się i wspominajac że w regule sa wyjątki.
Nie podoba mi się.
To takie sztony- skróty myslowe. Trochę ściągniete z pop-kultury a trochę z współczesnych programów informacyjnych.
Duchowość europejek z reguły (choć są wyjątki) jest bardzo uboga.
Ciekawe swoją droga jaki zastosowano pomiar? Przytknieto coś do serca? Włozono do głowy?
Niektóre muzułmanki mimo wyznawanej ortodoksyjnej religii sa szczęsliwe.
Jeśli chce się to zinterpretować jako prawdę- nie ma problemu da się.

Ja jednak myślę ze duchowosci nie da się zmierzyć.
Chyba że własną miarą.
Nie zauważyłam aby kobietom- przynajmniej w Polsce- na duchowości zbywało. Powiedziałabym że wręcz przeciwnie. Nie uważam także aby pragnienie dobrobytu posiadania rzeczy materialnych i pieniędzy deprecjonowało wartości niematerialne- oczywiście gdy jest to pragnienie a nie obsesja. (tak natomiast myślą panowie którzy pewnego dnia w wagonie pełnym ludzi ot tak wybuchaja- to jest dopiero duchowość)

Rumianku- nie wiem co ogladasz i jakie są Twoje gusta literackie.
Ale wk ładanie wszystkiego do jednej szufladki- cóz zalezy co ogląda i co czyta europejka- bedę upierała się że nie wszedzie promowany jest brak duchowości.
Poszukaj.
Może trzeba się rozejrzeć dookoła?

Aha, psychika i duchowość to zupełnie dwa rózne pojęcia.
Wkładanie ich do jednego worka tylko zaciemnia horyzont zdarzen.                   

8

Odp:

                    Czy ja wiem..Szufladki, mówisz? Ale fakty są takie, że społeczeństo strasznie ubożeje pod względem duchowym..degraduje sie z pokolenia na pokolenie. Odczłowiecza praktycznie.
Jednostki, które to widzą..które są inne to margines..osobnicy nieprzystosowani do życia w dzisiejszym społeczeństwie. Tak im sie mówi..i często same za takie się uważają.

Natomiast inne kultury..inne religie..cóż. Zbyt mało o nich wiem, by sie wypowiadać. I tak rozmawianie o szczęściu (czy jego braku) kobiet z krajów muzułmańskich przypomina mi rozmawianie ze  slepym o kolorach. Wiemy coś..ale nie jesteśmy w stanie pojąc całokształtu..nie będąc reprezentantem innej całkowicie kultury.
Oczywiście  mogę sie mylić.                   

9

Odp:

                    MF może masz rację.
Może bo
po pierwsze twierdzę (jak już pisałam) że duchowości nie da się zmierzyć. Myślę sobie zapotrzebowanie na nią w Człowieku jako takim jest constans przez wieki- zmienia się tylko sposób realizacji tej potrzeby.
Jedni zaspokajają ją poprzez religię inni przez sztukę jeszcze inni przez mistyke lub naukę.
Nie chcę pisać o religii bo wyjątkowo nie mam ochoty na wtykanie kija w mrowisko.
Pozwolę sobie na mały off topic i wyjaśnie o co mi chodzi na przykładzie sztuki i kultury.

Jak wiadomo zapotrzebowanie na kulture wysoką maleje. Spada statystyczna liczba przeczytanych przez Kowalskiego książek, teatry, filharmonie świeca pustkami, mało kto wie kim był i co stworzył Miro.
Społeczeństwo się pauperyzuje.
Ale czy spada "przydział" duchowości na statystycznego Kowalskiego?
Przecież Kowalski oglada telewizję.
Przygląda się losom bohaterów telenowel- częstokroć z wypiekami na twarzy.
Zaspakaja swoją potrzebę mistyki ogladając amerykańskie filmy fantastyczne lub grając w gry komputerowe.
Nie wie kim był Spinoza ale o pani Tetrakowskiej zapewnie słyszał- może nawet czytał.
Nie słucha Schubeta ale nuci przeboje Ich Troje.

A czy ktokolwiek kto nie jest nim ma prawo oceniać jakość tej kultury która do niego trafia?
Kultura, sztuka jest dla człowieka, nie człowiek dla kultury.
Jaki odbiorca taka sztuka.
Ona jest wieczna zawsze będzie- a to w jaka ukształtuje się forme zalezy od nas.
I myślę że nikt nie ma prawa psioczyć na jej poziom.
Być może gdyby został zapełniony przysłowiowy już Braszkowy garnek ludzie mieliby więcej czasu (tego fizycznego i psychicznego) aby zająć się poszukiwaniem nowych ścieżek, rozwoje, nowymi horyzontamui, sztuką nieco bardziej wymagającą.
Ale tylko być może bo społeczeństwa wysoko rozwinięte niekoniecznie słyną z zaangażowania w tworzenie i odbiór kultury elitarnej.

Całkowicie zgadzam się z Tobą- my nic nie możemy powiedzieć o tym co i jaki sposób odczuwają przedstawiciele odmiennych kregów kulturowych- dlatego pisałam o półprawdach i sposobach interpretacji.

I jeszcze jedno- tak trochę osobiście- ja bardzo lubię ludzi którzy przyznają sobie prawo do błędu do pomyłek. To ludzkie bardzo.
Boje się tych co maja pewność.
Z wyrazami uznania i pozdrowieniami.                   

10

Odp:

                   

Przecież Kowalski oglada telewizję...
Zaspakaja swoją potrzebę mistyki ogladając amerykańskie filmy fantastyczne lub grając w gry komputerowe.
Nie wie kim był Spinoza ale o pani Tetrakowskiej zapewnie słyszał- może nawet czytał.

Jaki odbiorca taka sztuka.
.
Być może gdyby został zapełniony przysłowiowy już Braszkowy garnek ludzie mieliby więcej czasu (tego fizycznego i psychicznego) aby zająć się poszukiwaniem nowych ścieżek, rozwoje, nowymi horyzontamui, sztuką nieco bardziej wymagającą.

Ale tylko być może bo społeczeństwa wysoko rozwinięte niekoniecznie słyną z zaangażowania w tworzenie i odbiór kultury elitarnej.

Ależ tak. Ogląda telewizje..i coraz bardziej wydaje mu sie, że wszystko jest takie, jak być powinno..czytaj - takie jak na filmach. Ja też nie wiem kim był Spinoza(żeby nie było niedomówień - mam tylko podstawówkę, co czasem mi nieco przeszkadza..)..no może niewiele..ale ja..mogę sie tego dowiedzieć. Jeżeli zechcę.

Kolejne zdanie niestety - boleśnie prawdziwe - jaki odbiorca..

Nie wiem oczywiście tego na pewno, ale wydaje mi sie jednak że poziom uduchowienia (a i chyba inteligencji...) społeczeństw jest odwrotnie proporcjonalny do ich zamożności..i z żalem zauważam, że bogacimy sie przerażająco szybko.

O ile dobrze rozumiem..Braszkowy garnek jest synonimem pewnego poziomu stanu posiadania?
Niezbędnego do tzw. normalnego życia? (przepraszam..nie zdążyłem przeczytać całości postów na forum..ale postaram sie ponadrabiać..) Jeśli tak to faktycznie -  poziom tego co mamy (porównując z innymi krajami oczywiście...tylko po co?) jest jaki jest. I może nie starczać czasu, siły i ochoty na poszukiwania czegoś..niematerialnego.
Ale..O ile dobrze pamietam..kilkanaście lat temu , w czasach realnego socjalizmu było chyba sporo gorzej z dostępnością do jakiś tam dóbr. A poziom "uduchowienia" był jakby...inny.
Więc może za dużo chcemy? Może mamy zbyt wysokie wymagania i po prostu goniąc za kasą, która nie jest nam aż tak potrzebna, tracimy siebie?
Pojawiły sie nowe standardy życia..każdy musi miec autko..komóreczkę..dvd i tysiące innych pierdół. I bez tego czuje się niepełny..nieszczęśliwy. Czy naprawdę potrzebujemy do szczęścia gadżetów?

I co ma zrobić "nietypowy" Kowalski? Czujący..i myślący? Wyjechać na Borneo? Szukać innych, podobnie myślących?  Rzadkość to chyba..przynajmniej w moim świecie.

A za prolog - dziękuję.

edit:

A..i jeszcze jedno..Feniksie..przewyższasz mnie intelektem, mądrością i doświadczeniem..ale postaram sie za Tobą nadążać.
Pozdrawiam..oczywiście.                   

11

Odp:

                    I na co mi przyszło- stawać w obronie materializmu?
Ja sama lubię MIEĆ.
Nie uważam siebie za niewolnicę przedmiotów czy pieniędzy ale staram się gromadzić, zbierać, mieć właśnie.
I nie uważam aby jakoś specjalnie cierpiała na tym moja duchowość.
Jestem pragmatykiem. I tak naprawdę nie ma we mnie "duszy skrzydlatej".
Ale jak każdy- potrzebuję poczucia bezpieczeństwa i odrobiny wolnosci. Ponieważ jednak nie ma we mnie fantazji/ siły/woli/ czy też duchowości jeśli chcesz rozpatrywać to na tej płaszczyźnie aby zapewnić sobie zaspokojenie tych potrzeb w sposób hmm naturalny- oderwany od wartości materialnych- kupuję je.
To błedne koło- poszukując duchowosci -a szukam jej głównie w sztuce muszę skupić się na dobrach materialnych- choćby po to aby mieć za co nabyć książkę ktora moją duchowość nakarmi.
To pewnie taka metafizyka dla ubogich duchem- ale nie jestem jej jedyną wyznawczynią.
Powiedziałabym że takich jak ja jest w naszym społeczeństwie większość.
I tu znów pojawia się problematyka garnka. Sciągawka do niej jest tu no i po części jeszcze tu.

I proszę nie przeceniaj mnie. Jestem specjalistką od robienia dobrego wrażenia- ale to wrażenie-nic wiecej                   

12

Odp:

                    Ale ja nie napisałem że sam nie lubię mieć. Czasem zastanawiam się tylko, dokąd mnie to prowadzi..i czy naprawdę tego chcę od życia..
I oczywiście rozumiem, że chcąc ugotować obiad należy mieć garnek...

A mam pytanie - czym jest wolność dla ciebie? Niezależnością materialną tylko? Nie wierze...
I..nie przeceniam. Staram sie tylko poznac nieco..                   

13

Odp:

                    ... i trzeba mieć jeszcze co do tego garnka włożyć.
Do obiadu trzeba obu czynników.

Odpowiedź na Twoje pytanie już wysyłam PW.
Przepraszam- ale nie mam ochoty pisać tego na forum publicznym.                   

14

Odp:

                    Dziękuje.
Przepraszam jednocześnie za off...ogólnie.                   

15

Odp:

                   

Rumianek napisał/a:

Zauważ też, że badano kobiety mieszkające w Berlinie. One żyją w innym kulturowo środowisku niż to z którego się wywodzą. Widzą jak żyją Niemki, znają inny standard życia. Nic dziwnego, że na tym tle ich sytuacja nie przedstawia się klorowo. Mogłabyś powiedzieć "Co ma duchowość do miejsca zamieszkania? Czemu u siebie duchowość czyni je szczęśliwymi, a w obcym kraju nie?" Ja myśle, że dlatego, że w Europie są jakby "zarażone" brakiem duchowości. Nie mają choćby pozytywnego przykładu swoich babek itp. Ale też słyszą, czytają, oglądają telewizję i to co tam jest promowane - brak duchowości.

Braszka sie zupelnie nie zgadza z opinia na temat Muzulmanek w Niemczech
to nie jest tak ze masowo zrzucaja chusty czadory nie jest tak ze nie ma poligamii i szariatu w tych enklawach wyjetych spod prawa
Muzulmanie dotarli do niemiec w latach 60 jako sila robocza bo zachodni Niemcy nie mieli rak do pracy  - pobyt ich mial byc krotki daltego tez nacisk na to by dopasowywali sie do spoleczenstwa byl niewielki
Dzis w Niemczech kazuje sie ze z ponad trzech milionow mieszkajacych muzulmanow tylko nieiwelki procent sie zintegrowal reszta pozostaje w swoim zamknietym swiecie cale dzielnice muzulmanskie szkoly zdominowane przez szariat nauczyciele maja trudne zadanie bo w niektorych zajeciach dziewczynkom ze wzgledu na religie nie wolno uczestniczyc
Wiec nie jest to tak ze Muzulmanki zmienily grunt pod nogami i sa inne
przeciwnie
Panstwo Niemieckie do tych swiatów równoległych jak pisze Maria Ciechomska  - nie dociera w tych swiatach do dzis rozgrywaja sie tragedie kobiet trzymanych w zamnieciach bitych gwalconych przemoca wydawanych za maz tysiace dziewczat zyje w niewolnictwie w srodku Europy.
Na poczatku tego roku niemieckie ministerstwo do spraw kobiet opublikowalo raport
okazalo sie ze 38% Muzulamenk Niemieckich (wsrod wszystkich mieszkanek Niemiec)zaznalo przemocy domowej , do ego dochodza malzenstwa zawierna pod przymusem 9jedna czwarta zapytanych muzulmanek podala ze swojego meza widziala poraz pierwszy d niu slubu a 9 % zostalo zmuszonych do malzenstwa przy uzyciu przemocy fizycznej
Braszka przytoczy fragment ze Der Spiegel
"paradoskalane w tym wszystkim jest to ze młode kobiety muzułmańskie często radzą sobie w niemieckiej rzeczywistości lepiej niż ich bracia , maja bowiem wiele do zyskania wiele kobiet korzysta z tej sznasy na ogół dązą do tego co dla reszty spoleczenstwa jest oczywiste : do dswobodnego wyboru partnera zyciowegodo zdobywania wyksztalcenia do zycia wolnego od przemocy za te elemnetarna emancypacje placa czasem najwyzsza cene> Mordowanie kobiet ktore wymykajac sie spod kontroli meskiej narazja na szwank honor rodziny zdarzaja sie w Niemczech czesto "

takich sprawa jak np Albanki z Kosowa , ktra zostala uduszona przez swojego ojca bo ubierala sie na modle europejska jest naprawde duzo

wiec Rumianku Braszka bylaby ostrozna w stwierdzeniu o powszechnej radosci muzulamenk mieszkajacych w Niemczech                   

16

Odp:

                    Ależ ja nic takiego nie stwierdzałam  :shock:  Wręcz przeciwnie. napisałam, że te w Niemczech prawdopodobnie czują się mniej szczęśliwe...
...ale...ale...
Co innego miałam napisać.
Przyznaję, że na polityce i socjologii się nie znam. Moja specjalność to biologia, chemia (organiczna), biotechnologia, technologia żywności (przemysł fermentacyjny)... tak więc przedstawiłam swoje "szufladki" jakozaczątek tematu. teraz pozostawiam dysputę bardziej światłym osóbkom, ja cichutko poczytam...  :oops:                   

Thumbs up Thumbs down

17

Odp:

                    Rumianku na Boginie przestan z tymi swiatlymi osobkami wink
dyskusja przeciez polega na wymianie zdan
nie jest tak ze tylko  Ktosia majaca szczeglowe informacje ma prawo do reperezentwoania swojego zdania
zdanie moze reprezentowac i laik
sztuką jest przemyslenie


braszka
jak to bylo ? smile
nie dolewej wody do kwasu
i cyklopentanoperhydrofenantrenowy
smile

[size=16][ Dodano: 2005-07-16, 10:32 ][/size]
albo kwasu do wody
smile                   

18

Odp:

                    "Pamiętaj chemiku młody, wlewaj zawsze kwas do wody", ale to chemia nieorganiczna  :wink:

No wiem, wiem... nie zmywam się całkowicie. Poczytam wasze "naukowe" argumenty i jak coś na tej podstawię przemyślę to napiszę.  smile                   

Thumbs up Thumbs down

19

Odp:

                    ...no co Ty? A ja myślałam, że jak go nie będzie to uznacie to za złośliwość  :mrgreen:                   

Thumbs up Thumbs down

20

Odp:

                   

Rumianek napisał/a:

Oglądałam jakiś czas temu program dokumentalny o Muzułmanach, "Świętej Wojnie" itp. Patrzyłam i patrzyłam i zobaczyłam coś niezwykłego. To jest społeczeństwo na takim mniej więcej etapie rozwoju cywilizacyjnego, na jakim my byliśmy wczasach inkwizycji w KK. Pomyślałam, że mają prawo do własnej kultury, obrzędowości, tradycji, wolności w każdym wymiarze, czy to religijnym, czy politycznym. Gdyby zstawić ich w spokoju prawdopodobnie ich wiara ukształtowała by się na takim poziomie jak nasza. Dojrzeliby nawet do swoistego ekumenizu (wierzę, że kiedyś by do tego dojrzeli). Czemu nie możemy zostawić ich w spokoju? Co z tego, że mają dyktaturę. My też mieliśmy - wieki temu. Po co się wtrącać? Co z tego, że ludzie żyją w nędzy? Możemu wspomagać ich wiedzą. Edukować. Pomagać rozwijać gospodarkę, przemysł, oświatę, medycynę... ale my chcemy zagarnąć bogactwa naturalne, które są na ich ziemiach. Czy nie tak? Nie chcemy ich uczyć jak mogą się wzbogacić i rozwinąć. Przeciwnie.... może ja oczywiste rzeczy piszę ? Wydaje mi się, że "Ameryka" ma czego zazdrościć Muzułmanom. Tego, że u nich kobieta musi słuchać męza, nie ma prawie żadnych praw, musi zasłaniać twarz, rodzić 10 - 15 dzieci ............. i potrafi być szczęśliwa!!!
Wiecie o co mi chodzi? O bogactwo duchowości. O życie czymś więcej niż zmysłami. Pod tym względem wchodzimy moim zdaniem w etap cofania się... my - Europa.


Za takie bogactwo duchowości to ja dziękuje.  Gdyby chociaż szanowali swoją wiare(...) 
Zabijanie własnych ziomków dlatego że są za demokracją ( prawdziwe wartości)
Zostawić ich w spokoju pozwolić im na uczenie dzieci  jak mają ginąć dla wiary?
Po to wprowadzono miedzynarodowe prawa człowieka prawa dziecka aby wszyscy tego przestrzegali.
Ale cóż z tego że w krajach arabskich te prawa są łamane cóż z tego że te prawa są łamane tagże w krajch europejskich.Najlepiej zachodnią cywilizacje całkowicie wyprowadzić niech nastaną wojny domowe anrchia czy nowe formy "łagrów". Tak właściwie to i tak nic nie zmienimy w tej cywilizacji przesądy i fundamentalizm robią swoje. Jak powiedział pewien naukowiec "Ćóż za smutna epoka kiedy łatwiej rozdzielić atom niż obalić przesąd"                   

21

Odp:

                   

Szuwi napisał/a:


Za takie bogactwo duchowości to ja dziękuje.  Gdyby chociaż szanowali swoją wiare(...) 
Zabijanie własnych ziomków dlatego że są za demokracją ( prawdziwe wartości)


Niestety, katolicyzm dzierzy palme pierwszenstwa w mordach i przesladowaniach...
Ale oczywiscie zgadzam sie z Toba.

Poza tym katolicyzm wspolczesny czesto jest nieslychanie oportunistyczną i zaklamaną religią
_swoich_ wyznawcow. Oczywiscie nie jest to regula - bron Boze, ale czestokrosc jest to bardzo znamienny
aspekt (polskiego) katolicyzmu.



Zostawić ich w spokoju pozwolić im na uczenie dzieci  jak mają ginąć dla wiary?


Zadna prawdziwa wiara NIGDY nie namowi do zbrodni. NIGDY! sad                   

pozdrawiam
Neko

Thumbs up Thumbs down

22

Odp:

                    Prawdziwa wiara, źle zinterpretowana potrafi namówić  do zbrodni. Nie powinno się teraz patrzeć w przeszłość musimy patrzeć w przyszłość, z nadzieją że te dwie religie monoteistyczne wkońcu się pogodzą, ale jak długo bedzie żyła chołota nie ma szans na pokój                   

23

Odp:

                   

Szuwi napisał/a:

Prawdziwa wiara, źle zinterpretowana potrafi namówić  do zbrodni. Nie powinno się teraz patrzeć w przeszłość musimy patrzeć w przyszłość, z nadzieją że te dwie religie monoteistyczne wkońcu się pogodzą, ale jak długo bedzie żyła chołota nie ma szans na pokój


ZAWSZE nalezy spogladac rowniez w przeszlosc. Bo ta przeszlosc uczy, cos przekazuje, napomina. Czesto przeraza, ale przeszlosc rowniez ksztaltuje przyszlosc. Bez rozliczenia przeszlosci, bez zadoscuczynienia za krzywdy, nigdy nie wybuduje sie solidnych fundamentow...                   

pozdrawiam
Neko

Thumbs up Thumbs down