51

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                   

za bardzo ad personam idzie ...
a przeciez nie o to chodzi


Na marginesie- Kochaj i rób co chcesz- św Augustyn, ojciec Kościoła.


ja bym do tego dolozyl jeszcze 'i nie wpychaj sie na sile w zycie ludzi ktorzy maja gdzies Twoje poglady i wartosci'
btw. Augustyn to jak juz ojciec kosciola katolickiego, a nie Kosciola tak na marginesie, bo Kosciol to wspolnota wszystkich chrzescijan i jego ojcem jest Bog a nie zaden czlowiek                   

http://mt.gre.pl

52

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Rozumiem Anonimie, że masz gdzieś mnie i moje poglądy? W takim razie to pewnie ostatni Twój wpis w tym temacie? No bo jak ma się gdzieś...to...                   

Thumbs up Thumbs down

53

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                   

Rozumiem Anonimie, że masz gdzieś mnie i moje poglądy? W takim razie to pewnie ostatni Twój wpis w tym temacie? No bo jak ma się gdzieś...to...


neutral ... nie o to mi akurat chodzilo. Kazdy jakies tam swoje poglady ma, ale nigdy jeszcze nie bylo tak dobrze zeby wszyscy je akceptowali. Bardziej chodzilo mi tutaj o to, ze jesli spotykamy sie z brakiem akceptacji to znaczy ze powinnismy sie zastanowic czy nasze poglady sa sluszne i czy nie trzeba ich zmodyfikowac. W przekladzie na prostszy jezyk - jesli ktos ma inne zdanie niz Ty, w zaden sposob nie przekonasz go na sile do swojego.
Tolerancja w koncu to nie to samo co akceptacja. Tolerowac = pozwalac aby ktos sobie myslal i robil co chcial, a nie akceptowac, czyli wierzyc w slusznosc tego dzialania.

Przyklad - toleruje obecnosc mrowek na moim podworku, ale mam je gdzies. Nie ide ich wybic jak leci tylko dlatego ze sa mrowkami, ani tez nie pomagam im budowac mrowiska.  Popatrze czasami jak sie mecza, pomysle czy robia dobrze czy zle, ale ogolnie nie zawracam sobie tym zbytnio glowy. Na tym wlasnie polega tolerancja.

Jesli ktos przejdzie obojetnie obok moich pogladow i powie 'no masz tam jakies swoje zdanie, ja mam inne, ale oboje mozemy sie mylic', wtedy wszystko jest ok, ale jesli ktos mi mowi 'moje poglady sa bardziej prawdziwe od twoich bo masa ludzi nad nimi pracowala wiele lat i na pewno myle sie mniej niz ty', wtedy jest to nietolerancja ktora napedza bledne kolo bo wywoluje takze nietolerancje i uprzedzenia z mojej strony. Niekoniecznie ja musze miec wtedy racje, no i w czasie dyskusji wlasciwie zaciera sie juz wtedy przyczyna i pozostaja same skutki, a wiadomym jest ze tylko poprzez likwidacje skutkow duzo sie nie zdziala i trzeba powrocic do przyczyny aby konflikt rozwiazac.                   

http://mt.gre.pl

54

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                   

Tolerancja w koncu to nie to samo co akceptacja. Tolerowac = pozwalac aby ktos sobie myslal i robil co chcial, a nie akceptowac, czyli wierzyc w slusznosc tego dzialania.

Gdybyś jeszcze tylko rozgraniczył tolerancję(czy akceptację) w stosunku do poglądów i w stosunku do człowieka, to byłoby już całkiem super.

Bo ja np. toleruje Twoje poglądy, ale akceptuję Ciebie jako człowieka.

Nie uważam, że moje poglądy są lepsze, ani bardziej słuszne od Twoich :!:  :!:  :!:

Uważać, a wierzyć to też zupełnie co innego.
Gdybym nie wierzyła w moje poglądy to co one byłyby warte?

Braszko,

Nie chciałam cytować, bo musiałabym zacytować prawie cały Twój post.

To prawda, że księża i zakonnice, których obowiązuje celibat, uciekają od zmysłowej miłości do osób przeciwnej płci, ale to dyskusja byłaby może o słuszności celibatu (też byłaby ciekawa, myślę)
W nauczaniu KK nie widzę jednak deprecjonowania miłości wzajemnej kobiety i mężczyzny. I zmysłowo i emocjonalnie jest to piękne i cenione przez Kościół (inst.) uczucie i doznanie. Ograniczone w wymiarze zmysłowym do małżeństwa, ale wcale nie zniżone do pozycji środka czy obowiązku w celu posiadania dzieci. Miłość małżeńska jest miłością płodną, ale to jest jej naturalny charakter. Cała ludzka płciowość na to jest nakierowana. ( za pewne zaraz Anonim odezwie się w kwestii naturalności ;-)
Wyjaśnij mi parę rzeczy:

reglamentuje i kontroluje wyrazanie jej, redefiniuje ja w pokretny  
sposob, tak, zeby nie mozna jej bylo rozpoznac, ani byc pewnym, ze  
to czego sie doswiadcza to wlasnie ona.


Poproszę o przykłady i bliższe wyjaśnienia

stwarza wrazenie, ze ona nie istnieje sama w sobie i sama dla siebie


Czy masz na myśli egoistyczną miłość?                   

Thumbs up Thumbs down

55

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Braszka ma na mysli kanony Katechizmu Kosciola Katolickiego dotyczace milosci malzenskiej
braszka odbiera te kanony jako zakazy i nakazy
zamkniete  w ramy, podporzadkowane prokreacji
stad jej slowa o redefinicji milosci
bo czy milosc potrzebuje narzuconych jej schematow, kanonow , regul?

ale tu juz wkracza Braszka w sfere KK
bowiem jesli Kosciol stworzyl sobie Katechizm i w tym katechizmie mowi o schemacie malzenksiej milosci to widocznie uzurupuje sobie prawo do mowienia swoim owieczkom co miloscia jest a co nie jest                   

56

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Katolik nie odbiera Katechizmu jako zbioru zakazów czy nakazów, lecz jako zbiór wskazówek.
Nie wydaje mi się, żeby Kościół Katolicki uzurpował sobie prawo do definiowania miłości. Definicje to coś... no właśnie kto może tworzyć definicje, a kto oceniać czy są one słuszne? To chyba wiąże się z autorytetem. Uznajesz definicję tego kogo uważasz za swój autorytet. Tak myślę.
Wydaje mi się, że dzięki wskazówkom Kościoła co do tego jak należy wyrażać i kształtować uczucie miłości które odczuwamy, uczucie to staje się piekniejsze. Pełne szacunku do siebie i drugiej osoby i czyni nas szczęśliwszymi. Tak ja odczuwam.                   

Thumbs up Thumbs down

57

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                   

Rumianek napisał/a:

Pełne szacunku do siebie i drugiej osoby i czyni nas szczęśliwszymi. Tak ja odczuwam.


czyli bez wskazówek katechizmu takie nie może być  :?:                   

Thumbs up Thumbs down

58

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    wg mnie moze, a wszystko co jest jakims schematem jest dla mnie wrogiem rozwoju intelektualnego i duchowego                   

http://mt.gre.pl

59

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Joskai - może...
Wskazówki pomagają, ale możesz dochodzić do tego swoją własną drogą.
Anonimie - czasami doświadczenie zbyt wiele kosztuje. Ja się cieszę, że za naukę miłości nie musiałam płacić złamanym sercem i utratą cnoty z jakimś d u p k i e m. (to chyba nie jest straszne słowo?)
Byłam dziewicą dla mojego męża i za to jestem wdzieczna katechizmowi  :mrgreen:                   

Thumbs up Thumbs down

60

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                   

Rumianek napisał/a:

Byłam dziewicą dla mojego męża i za to jestem wdzieczna katechizmowi


chodziło za Braszka pytanie
wahała sie czy je zadać
ale zada

a mąż Rumianka był z tego faktu zadowolony?

gdzieś tam wyżej w postach forumowych pisałaś Rumianku o swoich relacjach z mężem
stąd Braszki pytanie                   

61

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                   

Byłam dziewicą dla mojego męża i za to jestem wdzieczna katechizmowi


Za to mozesz byc wdzieczna jedynie sobie, no chyba ze jestes posluszna niewolnica cudzych mysli zawartych w katechizmie :]                   

http://mt.gre.pl