1

Temat: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Ciekawia mnie Wasze przemyslenia na temat seksu w religiach. Osobiscie bardzo nutruje mnie i nie potrafie znalezc odpowiedzi na pytanie - dlaczego wg Pisma Sw. najlepsza droga do osiagniecia pelni duchowej jest zycie w celibacie? ... skoro Bog przystosowal cialo czlowieka tak, aby ten mogl sie rozmnazac i co wiecej - czerpac z tego przyjemnosc, to jaki moglby miec cel w tym zeby tego zabraniac?

Przygladajac sie slowom Jezusa "nic co ludzkie nie jest mi obce" nasuwa sie kolejna mysl - czy skoro seks i posiadanie potomstwa jest rzecza jak najbardziej ludzka, to czy sam Chrystus aby szczerze wypowiedziec te slowa nie musial kiedys posiadac zony i dzieci? Niektore teksty apokryficzne nie wlaczone do kanonu Pisma Sw. mowia o tym iz mial zone, jednak kosciol katolicki jak i wiekszosc kosciolow protestanckich odrzucaja ta teorie, ktora wg mnie wydaje sie bardzo prawdopodobna.

Zwrocmy tez uwage na duchownych (mowie tutaj o tych ktorzy glosza nauki Nowego Testamentu, a nie tylko o duchownych powolywanych przez kosciol katolicki), ktorzy lepiej wypelniali by swoja misje gdyby byli doswiadczeni w sprawach seksualnosci i zycia rodzinnego. Przeciez puste sa slowa kogos kto mowi o wychowaniu dzieci jesli sam ich nie posiada.

Idac jeszcze dalej i wkraczajac na zasade dopuszczajaca jedynie seks po slubie w kosciele katolickim, mozna by ja roznorako interpretowac. Slowo "slub" przeciez wzielo sie od slowa "slubowac", czyli obiecac, skladac przysiege. Wobec tego mozna by powiedziec ze Jezus nie koniecznie zabralnial praktyk seksualnych przed samym obrzadkiem slubu, ale wtedy kiedy nie jestesmy pewni swoich uczuc i nie potrafimy przysiac wiernosci swojej wybrance serca. Slub wg mnie to nie sakrament ani obrzadek ale przysiega ktora pociaga za soba wiecej konsekwencji niz podpisanie kilku dokumentow.

Podobnie sprawa ma sie z srodkami antykoncepcyjnymi - dlaczego mielibysmy ich nie uzywac? Rozumiem sprzeciw wobec srodkow wczesnoporonnych, ale przeciez nie mozna nazwac plamnika zywa istota bo mezczyzna traci ich olbrzymia ilosc nie tylko podczas stosunku seksualnego ale podczas np. polucji nocnych co jest jaknajbardziej naturalne. Gdybysmy mieli z rozwaga zarzadzac swoim nasieniem to natura stworzyla by nas tak zebysmy mieli nad nim pelna kontrole. Dodam tylko ze niektore z wspolnot protestanckich takich jak np. Zielonoswiatkowcy, otwarcie akceptuja antykoncepcje.

A co Wy sadzicie na ten temat - czy uwazacie ze jest jakis sens w negatywnym postrzeganiu seksu przez rozne religie (bo nie musimy sie przeciez ograniczac do chrzescijanstwa) i czy ogolnie seks jest dla Was tematem tabu o ktorym nie powinno sie rozmawiac?                   

http://mt.gre.pl

2

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Dla mnie seks nie jest tematem tabu i bardzo lubie rozmawaić na jego temat. osatnio zauważyłam, ze nawet bardziej, niz uprawiać, ale moze mi to przejdzie?  big_smile

Niestety nie jestem zbyt biegła w tematach religii. Ale zgadzam sie z Tobą i tym co napisałeś o celibacie - bezsens i źrodło frustracji, w końcu praktyk homoseksualnych - popędu się nie pokona. 
O środkach koncepcyjnych - w dobie AIDS to nawet powinno być nakazem. To kolejny nakaz wzięty prosto z nieba (nomen omen) - który się permanentnie łamie. Bezsens.
Itd. - zgadzam sie z Tobą.

W hinduiźmie rzecz miała się chyba całkiem odwrotnie czego dowodem sa świątynie pełne płaskorzeźb, ktore mogłyby służyć jako podrećznik wychowania seksualnego. Czyż tak nie jest zdrowiej? I dla religii i dla człowieka?                   

Bolesny jest por

3

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    A to dlatego, żeby seks nie stał się Bożkiem dla człowieka. Oczywiście, mozna stawiać Boga ponad wszystko. Jednak, jeżeli nie żyje się w celibacie - to jest to czasmi trudniejsze. Dla człowieka liczy się już coś innego. Drugi człowiek może stać się ważniejszy. Poza tym, przykład Jezusa, który nie miał żony.  Tradycja. Ale głównie są inne powody: jeżeli ktoś ma żonę i dzieci, to już nie moze w pełni poświęcić się innym sprawom - służeniu Bogu i innym ludziom, TAK, JAK POWINIEN ROBIC TO TEN, KTÓRY JEST SAM. Powionien, ale czy robi, różnie z tym bywa. Czasmi mozna pomyśleć, że rzeczywiście, bardziej autentyczny byłby człowiek, który ma tą zoę i dzieci, pracuje i jeszcze dodatkowo ma cxzas, na poświęcanie się dla innych. Alke ktoś, kto ma rodzinę, musi pracowac dla rodziny. Popatrz, jak pracuje ojciez w rodzicnie. Cały dzień pracy, nie ma czasu nawet dla własnych dzieci czasmi a kiedy jeszcze miałby odprawiać mszę, i zajmowac się problemami innych?
poza tym, na pewno musiąłby pracować, bo ludzie, nie chcieleiby utrzymywać rodzin ksuięży, tak jak teraz utrzymują ich samych.                   

Thumbs up Thumbs down

4

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Chcialbym tylko przypomniec ze nie wiadomo czy Jezus nie mial zony, poza tym wiekszosc apostolow miala rodziny, no i trzeba wspomniec jeszcze ze ksieza katoliccy wczesniej mieli zony i dzieci, ale na ktoryms soborze ustanowiono celibat aby spadki po nich szly prosto do Watykanu wink
Zawezilas troche sprawe spogladajac jedynie na katolicyzm.                   

http://mt.gre.pl

5

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Seks a religia? nie polecam łączyć. Dlaczego? bo według religi seks, to droga do urzeczywistniania, nakazu bożego: "Idzcie i rozmnażajcie sie". A dla nas seks do przede wszystkim sprawianie sobie nawzajem przyjemności... wiem, ze jedno drugiego nie wyklucza, ale kogo stać na utrzymanie np. 10 dzieci? Lepiej jest mieć np. 2 , i ---edit--- (sorki za wyrażenie, na tym forum można przeklinać :?: ) się ile dusza zapragnie!!!                   

www.magicfantasy.prv.pl

Thumbs up Thumbs down

6

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Mentor,  nie można przeklinać                   

7

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Ok. Postaram się kropkowac...                   

www.magicfantasy.prv.pl

Thumbs up Thumbs down

8

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    big_smile  Cieszę się                   

9

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Myślę, że to temat, który nurtuje wiele par. Zainteresowanym polecam stronę Szansa spotkania.

Na tej stronie można znaleźć zagadnienia związane ze współżyciem seksualnym. Treść jej jest skierowana do małżeństw, które kształtują swoje życie seksualne według nauki Kościoła Katolickiego, a także do tych, których interesuje spojrzenie katolików na miłość małżeńską.
Zebrane materiały ukazują akt seksualny małżonków jako spotkanie, które odbywa się nie tylko między kochającymi się ludźmi, ale także między nimi a Bogiem. Mogą one pomóc małżonkom w dostrzeżeniu niezwykłej wartości tego spotkania. Próbują także dostarczyć małżonkom niezbędnego zasobu pojęciowego, aby mogli dojrzale rozmawiać o swoim doświadczeniu seksualnym.

Seks a religia? nie polecam łączyć.


:mrgreen:  Przecież 1/5 przykazań dotyczy właśnie sfery seksualnej....                   

Kobieta jest m

10

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    polecam odróżniać wiarę od Kościoła. To Kościół zakazuje seksu przedmałżeńskiego i antykoncepcji, a jednocześnie pokazuje w tym doskonale swój cynizm. seks przedmałżeński jest bee, ale po ślubie wręcz wskazny, więc sam akt i czerpanie z niego przyjemności nie jest grzechem tylko jakaś tam dziwna jego otoczka. podobnie z antykoncepcją. hormony są wstrętne i niemoralne, ale kalendarzyk i stosunek przerywany są cacy, chociaż ich cel (nie spłodzenie dzidziusia) jest ten sam.

Kościól niestety tworząc swoją strukturę nie dopracował trochę iodeologii i w wielu punktach mija się z Biblią, a już na pewno ze zdrowym rozsądkiem.
To nie Bóg nakazał być w kościele co niedziela, tylko władze watykańskie, bo inaczej ich istnienie nie miało by sensu.
Polecam "Stygmaty". Świetny film i doskonale pokazujący polityczność Kościoła i dający do myślenia w kwestii sensu jego istnienia skoro Bóg ani Jezus nie nakazywali modlić się w świątyniach ani utrzymywać kapłanów, którzy są zwykłymi ludźmi takimi jak my, a rezezwują sobie boskie prawo do decydowania o naszej pokucie i odpuszczeniu grzechów. Pachnie to wszystko doskonałą mistyfikacją i w rzeczywistości musi być bardzo dobrym interesem.                   

Thumbs up Thumbs down

11

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Zgadzam sie z Joskai, a ta strona jest dla mnie chora ... .                   

http://mt.gre.pl

12

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    smile
oj oj

Widzę, ze faktycznie większość Polaków ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem  lol

Specjalnie napislam tłustym drukiem o tej stronie, że : Treść jej jest skierowana do małżeństw, które kształtują swoje życie seksualne według nauki Kościoła Katolickiego, a także do tych, których interesuje spojrzenie katolików na miłość małżeńską.

Strona dla osób wyznających wiarę Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Nie dla osób, które tworzą na swój własny użytek jakiś zlepek wiary, wybierając tylko to co im pasuje.

kalendarzyk i stosunek przerywany są cacy

Mój Panie, gdzieś Ty to kobieto wyczytała...  :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen:                   

Kobieta jest m

13

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    a nauki przede małżeńskie chodziłaś kiedykolwiek lub znasz kogoś kto chodził? 8) bardzo ciekawe rzeczy można tam usłyszeć...
a o stosunku przerywanym Biblia cósik wspomina... np.  poczytaj o Onanie, który pojął według prawa za żonę, wdowę po swym bracie. A że nie podobało mu się, że wg prawa dzieci poczęte z tego związku będą dziećmi swego nieżyjącego brata tedy stosował tzw. stosunek przerywany i "jego nasienie spływało na ziemię".  Stąd od jego imienia między innymi onanizm.
poza tym należy on do metod naturalnych a takie Kościół dopuszcza :mrgreen:                   

Thumbs up Thumbs down

14

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                   

Nie dla osób, które tworzą na swój własny użytek jakiś zlepek wiary, wybierając tylko to co im pasuje.


Ekhm... a mnie sie wydaje ze to kosciol katolicki wybiera wlasnie to co im pasuje ... w koncu skad sie wzial celibat, spowiedz na ucho, kult maryjny itd,itp.???? ... jakos nie ma o tym ani slowa w Pismie Sw.

a o stosunku przerywanym Biblia cósik wspomina... np. poczytaj o Onanie, który pojął według prawa za żonę, wdowę po swym bracie. A że nie podobało mu się, że wg prawa dzieci poczęte z tego związku będą dziećmi swego nieżyjącego brata tedy stosował tzw. stosunek przerywany i "jego nasienie spływało na ziemię". Stąd od jego imienia między innymi onanizm.  
poza tym należy on do metod naturalnych a takie Kościół dopuszcza


To moze olejmy calkiem seks i zajmijmy sie masturbacja ... w koncu takim dzialaniem nikogo nie sprowadzi sie na 'zla' droge lol

a nauki przede małżeńskie chodziłaś kiedykolwiek lub znasz kogoś kto chodził?


Nie chodzilem i nie mam zamiaru, ale juz zdazylem sie dowiedziec o tym jakie madrosci na temat rodziny, dzieci i seksu tam prawia osoby ktore nigdy tych przyjemnosci nie zaznaly  :roll:

[size=16][ Dodano: 2005-06-05, 18:56 ][/size]
maly bonus:

"Aby dzieci biskupów nie mogły dziedziczyć 

Zabroniono tym biskupom się żenić 

Nie ma słowa w Biblii o celibacie 

Znacie się, czy się nie znacie? 

To co gadam, to może nic nie znaczy 

Każdy człowiek myśli inaczej 

Są różne odcienie szarości 

Od czerni do białości... "



[O, kuchwa - Kazik]


:mrgreen:                   

http://mt.gre.pl

15

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    masturbacja też jest fee...nigdy cię ksiądz na spowiedzi nie zagadnął o samogwałt lol swoją drogą ciekawe, jak kler radzi sobie z biologią, bierze sprawy w swoje ręce czy pozostawia Bogu :wink:                   

Thumbs up Thumbs down

16

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                   

masturbacja też jest fee...nigdy cię ksiądz na spowiedzi nie zagadnął o samogwałt


No tak ... takie marnotrawstwo dobrych plemnikow lol Btw. skoro nasienie trzeba az tak oszczedzac to dlaczego faceci maja polucje nocne? tongue

swoją drogą ciekawe, jak kler radzi sobie z biologią, bierze sprawy w swoje ręce czy pozostawia Bogu


Hmmm ostatnio czesto sie slyszy o tym jak kler sobie radzi :twisted: ... zapewne bardziej silni psychicznie pozostaja przy masturbacji, bo nie uwierze ze ktos moze nie uzywac swojego malego przyjaciela przez cale zycie - to wbrew naturze :]                   

http://mt.gre.pl

17

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Anonim napisał:

“A co Wy sadzicie na ten temat - czy uważacie ze jest jakiś sens w negatywnym postrzeganiu seksu przez rożne religie “

Myślę przede wszystkim, że Kościół Chrześcijański nie postrzega seksu negatywnie. Zadaniem Kościoła jest pośredniczenie pomiędzy ludźmi, a Bogiem. Kościołem jako instytucją “rządzą” ludzie, którzy większość swojego życia spędzają na modlitwie, która nie jest “klepaniem zdrowasiek” tylko głęboką refleksją, spotkaniem z Bogiem i wsłuchiwaniem się w Jego głos. Nie chcę nikogo z Was obrazić, ale ile czasu dziennie poświęcacie na taką modlitwę? Czy prosicie Boga o oświecenie Waszych umysłów, tak, abyście mogli pojąć Wolę Boga? Ja również  rzadko to robię, ale wiem, że od tego mamy papieża i innych duchownych. Jak możecie być tak zarozumiali i uważać, że lepiej wiecie co Bóg uważa za dobre i naturalne dla człowieka? A przecież to Bóg nas stworzył. On ukształtował wszystkie nasze komórki... wszystko. On wie kiedy będziemy najszczęśliwsi, a Kościół wie co Bóg wie  8)  Wasze wypowiedzi przypominają marudzenie rozpieszczonych dzieci, które nie chcą słuchać zakazów rodziców, których nie rozumieją. Ja też taka byłam jako dziecko. Musiałam zawsze rozumieć dlaczego czegoś mi nie wolno... Teraz dojrzałam i rozumiem, że są na tym świecie ludzie mądrzejsi ode mnie. I  oni naprawdę mogą wiedzieć lepiej niż ja czego mi potrzeba do szczęścia. Wolność bowiem nie polega na tym, żeby robić wszystko po swojemu, tylko że wolny jest nasz wybór co do tego kogo słuchamy. Bądźcie świadomi, że kogoś słuchacie. Czy Kościoła i księży, czy mediów, które niestety w większości mówią rzeczy przeciwne... I to właśnie media, a nie Kościół prędzej robią forsę na naszym nieszczęściu.
Pokora! To niestety cnota, która nie jest dzisiaj w cenie.

Ja też nie rozumiem, czemu księża muszą żyć w celibacie. Mój rozum mówi mi, że posługa kapłańska mogłaby być najnormalniejszą w świecie pracą.

Monika napisała:

“Oczywiscie, mozna stawiac Boga ponad wszystko. Jednak, jezeli nie zyje sie w celibacie - to jest to czasmi trudniejsze. Dla czlowieka liczy sie juz cos innego. Drugi czlowiek moze stac sie wazniejszy. "

Myślę Moniko, że każdy człowiek powinien stawiać Boga na pierwszym miejscu. Nie tyko księża. Nie sugeruj więc, że małżeństwo musi oznaczać, że drugi człowiek staje się ważniejszy od Boga, bo tak nie musi być.

"Ale glównie sa inne powody: jezeli ktos ma zone i dzieci, to juz nie moze w pelni poswiecic sie innym sprawom - sluzeniu Bogu i innym ludziom, TAK, JAK POWINIEN ROBIC TO TEN, KTÓRY JEST SAM. Powionien, ale czy robi, róznie z tym bywa.”

...  z tym się zgadzam w pełni, jeśli już ktoś wybiera życie samotne, to nie powinien żyć tylko dla siebie. Czy w małżeństwie, w samotności, czy w kapłaństwie - człowiek znajdzie szczęście tylko wtedy jeśli żyję dla tych których kocha, a to powinni być inni ludzie.

"Alke ktos, kto ma rodzine, musi pracowac dla rodziny. Popatrz, jak pracuje ojciez w rodzicnie. Caly dzien pracy, nie ma czasu nawet dla wlasnych dzieci czasmi a kiedy jeszcze mialby odprawiac msze, i zajmowac sie problemami innych?  
poza tym, na pewno musialby pracowac, bo ludzie, nie chcieleiby utrzymywac rodzin ksuiezy, tak jak teraz utrzymuja ich samych."

Myślę, że wcale by nie musieli. To powinna być normalna praca. Taka sama służba ludziom jak lekarz, strażak, policjant itp... Oni też służą, a przecież mają rodziny! Jakbyśmy płacili składkę na religię to nie wiem czy nie wyszłoby na to samo co jest teraz... ale dobra na ten temat się nie upieram, bo na polityce i finansach państwowych się nie znam.

Tak więc nie rozumiem celibatu, ale to nie oznacza, że jestem przeciwko. Po prostu przyjmuję, że nie muszę rozumieć. Moim powołaniem jest małżeństwo nie kapłaństwo, cóż więc mogę wiedzieć o potrzebach duszy księdza, czy zakonnicy? I Wy też tego nie wiecie...

“swoją drogą ciekawe, jak kler radzi sobie z biologią, bierze sprawy w swoje ręce czy pozostawia Bogu”

Biologią? Przecież nie jesteśmy tylko zwierzętami. Jesteśmy owszem, cieleśnie, ale mamy też duszę, wolną wolę i rozum... a ponad wszystko w tej sprawie... mamy jeszcze Łaskę od Boga. Nie osądzajcie tak łatwo księży. Skąd wiecie, że nie mogą zapanować nad seksualnością? Ja wierzę, że mogą. Nie mówię, że są bez grzechu, bo nikt nie jest, ale wierzę, że walczą i odnoszą zwycięstwa. Dla jednego zwycięstwem nad pokusą może być nie pójście do łóżka z kochanką (drastyczny przykład, ale nie wykluczony), dla innego tydzień bez masturbacji, dla jeszcze innego miesiąc lub więcej.

Wracając do początku... nie uważam, że Kościół jest wrogiem seksu. Przeciwnie. Bardzo podoba mi się to co napisałeś Anonimie:

“Jezus nie koniecznie zabralnial praktyk seksualnych przed samym obrzadkiem slubu, ale wtedy kiedy nie jestesmy pewni swoich uczuc i nie potrafimy przysiac wiernosci swojej wybrance serca. Slub wg mnie to nie sakrament ani obrzadek ale przysiega ktora pociaga za soba wiecej konsekwencji niz podpisanie kilku dokumentow”

Brawo! O to właśnie chodzi. Z tym, że sakrament jest w tym momencie właśnie złożeniem tej przysięgi. Nie papiery świadczą o małżeństwie przed Bogiem, tylko przysięga miłości i wierności do końca życia. I tą przysięgę przypieczętowuje się Łaską Bożą w momencie zawarcia sakramentu. Bo sakrament to “Widzialny znak niewidzialnej Łaski”. Dlatego nie wystarczy sobie przysiądz, w parku w blasku księżyca... Ja poszłam do łóżka z moim mężem przed ślubem, ale po tym jak mi się oświadczył. Uważam, że to było głupie, bo mógł się przecież rozmyślić.  :wink:  Ale serio... żałuję. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że chcieliśmy się pobrać tylko moi rodzice nie chcieli się zgodzić, a ja nie chciałam mieć ślubu w akompaniamencie atmosfery rodzinnego skandalu. No ale skandal i tak był, bo poczęła się Dominisia i rodzice nie mieli wyjścia hi hi... ale nie odbiegajmy od tematu...

Kościół zachwyca się (tak właśnie wręcz zachwyca...!) aktem miłości jaki dochodzi do skutku między małżonkami. Dba tylko o to, żeby był od czysty. I tu uwaga, bo większość “pseudo katolików” uważa, że Kościół uważa seks za coś nieczystego. Otóż przeciwnie. Życie w czystości nie oznacza celibatu, tylko celibat LUB czystość w seksie małżeńskim. A ta czystość wiąże się z nieuprawianiem samogwałtu i niestosowaniem antykoncepcji, również myślę, że z nieuprawianiem perwersyjnych i brutalnych metod. 

Joskai:

“seks przedmałżeński jest bee, ale po ślubie wręcz wskazny, więc sam akt i czerpanie z niego przyjemności nie jest grzechem tylko jakaś tam dziwna jego otoczka. podobnie z antykoncepcją. hormony są wstrętne i niemoralne, ale kalendarzyk i stosunek przerywany są cacy, chociaż ich cel (nie spłodzenie dzidziusia) jest ten sam. “

Sam akt i czerpanie z niego przyjemności nie jest grzechem jak najbardziej  big_smile  Co do “dziwnej otoczki” to już Ci wyjaśniam. Chodzi o to, że seks przed ślubem to po prostu seks z kimś z kim nie zamierzasz założyć rodziny, nie ślubujesz mu miłości do końca życia, nie masz gwarancji Bożej pomocy w utrzymaniu waszego związku, a zawsze możesz zajść w ciążę... i pomyśl jakie to nieszczęście dla dziecka gdy jego rodzice się nie kochają, lub co gorsza nawet ze sobą nie mieszkają. Chyba, że stosujesz antykoncepcję, ale ona jest też “bee”. A dlaczego? Bo niestety robi z kobiety przedmiot wielorazowego użytku. Wiem, ze kobiety się zapierają, że im to nie przeszkadza, że wykorzystują własne ciało dla przyjemności i że to taki układ obopólnej korzyści. Sprawiamy sobie nawzajem rozkosz i ty cos z tego masz i ja , a potem papa i wszystko OK. Ale nie jest OK. I wie o tym dusza kobiety i  jest poraniona...  :cry:  I dlatego Kościół w trosce o nasze dusze mówi nam, że antykoncepcja jest zła.

A antykoncepcja w małżeństwie... spytacie? Czemu ona jest bee? Może dlatego, że nigdy nie ma 100% pewności, że dziecko nie powstanie, a jeśli jednak powstanie to w bardzo wczesnym etapie nastąpi poronienie i jeśli to z powodu środków antykoncepcyjnych to znaczy, że zabiłyśmy je  :cry: ... Ja nie mogłabym mieć czystego sumienia żyjąc z taką świadomością, że nie wiem, czy nie zamordowałam któregoś z moich maleństw.

Same plemniki i komórki jajowe nie są oczywiście dziećmi, ani nie są postrzegane przez Kościół jako “potencjalne” dzieci jak to niektórzy sugerowali. Kościół nie ma nic przeciwko stracie plemników jeśli dzieje się to naturalnie, a nie poprzez onanizm, który kaleczy duszę mężczyzny, a nie plemniki. Podobnie Kościół nie jest z pewnością przeciwny wycięciu jajników kobiecie, której choroba zagraża życiu czy zdrowiu.
Co do stosunku przerywanego, to nie wiem, czy Kościół na niego ‘zezwala’ czy nie, ale wydaje mi się, że nie służy on miłej atmosferze w łóżku. Można nerwicy się nabawić!

Kościół przyznaje pełne prawo rodzicom do podejmowania decyzji o czasie i ilości dzieci jakie chcą mieć... ale Bóg ma być zawsze na pierwszym miejscu. To znaczy muszą oni szanować Jego Wolę. Jeśli On chce powołać jeszcze jedno dziecko mimo, że oni się obawiają, że sobie nie poradzą... to On jakby prosi o zaufanie. Prosi o pozostawienie sobie tych kilku procent nieskuteczności metody naturalnej... To tak jakby... Chcę iść na dany kierunek studiów w życiu. Wybieram i idę na egzamin wstępny. Mam do tego prawo. To moje życie i mój wybór. Zakuwam dniami i nocami, bo mi zależy... ale muszę się liczyć z tym, że Bóg albo popiera mój plan, albo Bóg wie, że to nie jest dla mnie właściwy kierunek. Wybrał dla mnie inną drogę i sprawi, że obleję egzamin. Co nie przeszkadza rozmawiać z Bogiem na ten temat i prosić go o zdanie egzaminu. Może zmięknie i pozwoli mi zdać...  :wink:  Ale najlepiej pomodlić się o dobry wybór przed podjęciem decyzji.                   

Thumbs up Thumbs down

18

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Rumianku, bardzo podoba mi się Twoje  tłumaczenie tak wielu spraw.  smile W sumie o to poranienie duszy chodzi i o wiecej taże. Ale zgodzę sie  z tym, ze to Bóg wie, co dla nas najlepsze i czasami trzeba nie tylko pomyśleć, ale i zaufać. Poza tym, to, czym kieruje się Kościół, to także wielowiekowa mądrość, pomijając nawet samego Boga i Jego zamysł.   smile                   

Thumbs up Thumbs down

19

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                   

Myślę przede wszystkim, że Kościół Chrześcijański nie postrzega seksu negatywnie. Zadaniem Kościoła jest pośredniczenie pomiędzy ludźmi, a Bogiem. Kościołem jako instytucją “rządzą” ludzie, którzy większość swojego życia spędzają na modlitwie, która nie jest “klepaniem zdrowasiek” tylko głęboką refleksją, spotkaniem z Bogiem i wsłuchiwaniem się w Jego głos.


Niescislosc - mowisz o kosciele katolickim a on wg mnie i wielu innych osob ma wiele zasad sprzecznych z chrzescijanstwem. Kosciol chrzescijanski = wszyscy ludzie wierzacy w Boga i Chrystusa, a kosciol katolicki = instytucja porownywalna do organow rzadzacych panstwem.

Nie chcę nikogo z Was obrazić, ale ile czasu dziennie poświęcacie na taką modlitwę?


Non stop 24/h, bo modlitwa to nie klepanie zdrowasiek jak sama powiedzialas tylko refleksje.

Czy prosicie Boga o oświecenie Waszych umysłów, tak, abyście mogli pojąć Wolę Boga? Ja również rzadko to robię, ale wiem, że od tego mamy papieża i innych duchownych.


Wg mnie glupota (bez urazy) - kazdy powinien myslec za siebie a nie polegac na klechach, ktorzy niczym nie roznia sie od zwyklych ludzi poza tym ze bardziej izoluja sie od naturalnych zachowan takich jak np. seks, rodzina i dzieci.

Jak możecie być tak zarozumiali i uważać, że lepiej wiecie co Bóg uważa za dobre i naturalne dla człowieka?


"Rozmnarzajcie sie" - powiedzial po stworzeniu czlowieka, nie ma natomiast ani slowa o instytucjonalizmie Kosciola, ani o celibacie, kulcie swietych i obrazow, spowiedzi na ucho itd. itp - mozna wymieniac w nieskonczonosc.

a Kościół wie co Bóg wie


Kosciol to my, czyli wierzacy a nie papiez czy ksieza.

Wasze wypowiedzi przypominają marudzenie rozpieszczonych dzieci, które nie chcą słuchać zakazów rodziców, których nie rozumieją.


Moge mowic tylko za siebie i powiem to dobitnie - rzygac mi sie chce jak widze te wszystkie manipulacje, zakrzywianie prawdy i zaslepianie ludziom oczu. Porownaj Pismo Sw i katechizm to zrozumiesz.

Ja też taka byłam jako dziecko. Musiałam zawsze rozumieć dlaczego czegoś mi nie wolno... Teraz dojrzałam i rozumiem, że są na tym świecie ludzie mądrzejsi ode mnie. I oni naprawdę mogą wiedzieć lepiej niż ja czego mi potrzeba do szczęścia.


Jesli wolisz zeby ktos myslal za Ciebie to prosze bardzo - ja wole sam decydowac co jest dla mnie najlepsze.

Wolność bowiem nie polega na tym, żeby robić wszystko po swojemu, tylko że wolny jest nasz wybór co do tego kogo słuchamy.


Wolnosc polega na tym ze mozemy robic wszystko po swojemu, ale nie musimy.

Bądźcie świadomi, że kogoś słuchacie. Czy Kościoła i księży, czy mediów, które niestety w większości mówią rzeczy przeciwne... I to właśnie media, a nie Kościół prędzej robią forsę na naszym nieszczęściu.


I media i kosciol katolicki do mnie nie przemawiaja.

Pokora! To niestety cnota, która nie jest dzisiaj w cenie.


Nie bede chylil czola przed kims kto klamie w zywe oczy. Sprzeciwiam sie nieprawosci i zaklamaniu - jestem idealista i nie zamierzam odpuscic.

Ja też nie rozumiem, czemu księża muszą żyć w celibacie. Mój rozum mówi mi, że posługa kapłańska mogłaby być najnormalniejszą w świecie pracą.


A mnie mowi historia ze celibat zostal wprowadzony aby spadki ksiezy trafialy do kosciola katolickiego a nie do ich rodzin. Zerknij sobie do zrodel historycznych to tez nie bedziesz musiala sie domyslac. Wczesniej ksieza normalnie mieli zony i dzieci, nie wspominajac juz o apostolach.

Nie sugeruj więc, że małżeństwo musi oznaczać, że drugi człowiek staje się ważniejszy od Boga, bo tak nie musi być.


Czym/kim jest Bog? Ile razy do Ciebie przemowil? Ja nie wierze w Boga osobowego, ale utozsamianego z natura, a wiec i z ludzmi. Wg mnie jest on/ona/to wszystkim i niczym, poczatkiem i koncem, a nie starym dziadkiem siedzacym na chmurce w niebie.


To powinna być normalna praca. Taka sama służba ludziom jak lekarz, strażak, policjant itp... Oni też służą, a przecież mają rodziny! Jakbyśmy płacili składkę na religię to nie wiem czy nie wyszłoby na to samo co jest teraz... ale dobra na ten temat się nie upieram, bo na polityce i finansach państwowych się nie znam.


A ja sie troche znam i musieli by sobie prywatne koscioly zakladac zeby to przeszlo bo nie dal bym zlamanego grosza na cos co nie jest mi wogole do szczescia potrzebne.

Tak więc nie rozumiem celibatu, ale to nie oznacza, że jestem przeciwko


Odsylam do zrodel historycznych jak juz wczesniej pisalem. Ja jestem przeciwko, bo to sprzeczne z natura.

Po prostu przyjmuję, że nie muszę rozumieć.


Jasne - najlepiej sie zamknac na pewne sprawy. Po co szukac prawdy? neutral

Moim powołaniem jest małżeństwo nie kapłaństwo, cóż więc mogę wiedzieć o potrzebach duszy księdza, czy zakonnicy? I Wy też tego nie wiecie...


Potrzebach duszy?  lol  BUHAHAHA ... przeciez ksiadz nie wybiera czy bedzie uprawial seks czy nie - nakazuje mu to kosciol katolicki. Kto moze miec powolanie a jednoczesnie chciec miec rodzine, ale wtedy niestety bedzie musial zrezygnowac bo rada rozumnych mu zabroni zostac ksiedzem.

Skąd wiecie, że nie mogą zapanować nad seksualnością? Ja wierzę, że mogą.


Jesli maja problemy z erekcja to napewno.

Nie mówię, że są bez grzechu, bo nikt nie jest, ale wierzę, że walczą i odnoszą zwycięstwa. Dla jednego zwycięstwem nad pokusą może być nie pójście do łóżka z kochanką (drastyczny przykład, ale nie wykluczony), dla innego tydzień bez masturbacji, dla jeszcze innego miesiąc lub więcej.


To tak jak walka z wiatrakami - sprzeciwianie sie naturze. Inaczej mowiac - walka z Bogiem, a takiej walki nikt jeszcze nie wygral.

Wracając do początku... nie uważam, że Kościół jest wrogiem seksu. Przeciwnie. Bardzo podoba mi się to co napisałeś Anonimie:  


Cytat:  
“Jezus nie koniecznie zabralnial praktyk seksualnych przed samym obrzadkiem slubu, ale wtedy kiedy nie jestesmy pewni swoich uczuc i nie potrafimy przysiac wiernosci swojej wybrance serca. Slub wg mnie to nie sakrament ani obrzadek ale przysiega ktora pociaga za soba wiecej konsekwencji niz podpisanie kilku dokumentow”  


Brawo! O to właśnie chodzi. Z tym, że sakrament jest w tym momencie właśnie złożeniem tej przysięgi. Nie papiery świadczą o małżeństwie przed Bogiem, tylko przysięga miłości i wierności do końca życia. I tą przysięgę przypieczętowuje się Łaską Bożą w momencie zawarcia sakramentu. Bo sakrament to “Widzialny znak niewidzialnej Łaski”. Dlatego nie wystarczy sobie przysiądz, w parku w blasku księżyca...


Znaczy sie ze kosciol katolicki ma monopol na zarzadzanie laska Boga? A ja myslalem ze Bog jest dla wszystkich i wszedzie ... .

Ja poszłam do łóżka z moim mężem przed ślubem, ale po tym jak mi się oświadczył. Uważam, że to było głupie, bo mógł się przecież rozmyślić.  Ale serio... żałuję.


Bylo az tak zle? neutral

Kościół zachwyca się (tak właśnie wręcz zachwyca...!) aktem miłości jaki dochodzi do skutku między małżonkami.


Ktorego nikt z hierarchow koscielnych znac nie powinien teoretycznie dodajmy.

Dba tylko o to, żeby był od czysty. I tu uwaga, bo większość “pseudo katolików” uważa, że Kościół uważa seks za coś nieczystego. Otóż przeciwnie. Życie w czystości nie oznacza celibatu, tylko celibat LUB czystość w seksie małżeńskim.


Nie lubie jak czlowiek ktory nigdy nie mial rodziny, dzieci i nie uprawial seksu zaczyna mi prawic moraly na temat jak ja powinienem to robic.

A ta czystość wiąże się z nieuprawianiem samogwałtu


A co w tym zlego? Juz pisalem ze podczas polucji nocnych tez marnuje sie nasienie - czy to tez grzech?

i niestosowaniem antykoncepcji, również myślę, że z nieuprawianiem perwersyjnych i brutalnych metod.


Jesli komus to odpowiada to nie widze w tym nic zlego o ile jest zgoda obu partnerow.

Sam akt i czerpanie z niego przyjemności nie jest grzechem jak najbardziej  Co do “dziwnej otoczki” to już Ci wyjaśniam. Chodzi o to, że seks przed ślubem to po prostu seks z kimś z kim nie zamierzasz założyć rodziny, nie ślubujesz mu miłości do końca życia, nie masz gwarancji Bożej pomocy w utrzymaniu waszego związku, a zawsze możesz zajść w ciążę..


A moze ktos lubi seks i wcale nie chce zakladac rodziny? Znajduje w tym ludzi o podobnych pogladach i uzywaja sobie zycia. Jesli im sie to podoba - ich wybor. A co do zajscia w ciaze to dobre zabezpieczenie nie jest zle.

Chyba, że stosujesz antykoncepcję, ale ona jest też “bee”. A dlaczego? Bo niestety robi z kobiety przedmiot wielorazowego użytku. Wiem, ze kobiety się zapierają, że im to nie przeszkadza, że wykorzystują własne ciało dla przyjemności i że to taki układ obopólnej korzyści. Sprawiamy sobie nawzajem rozkosz i ty cos z tego masz i ja , a potem papa i wszystko OK. Ale nie jest OK. I wie o tym dusza kobiety i jest poraniona...


Chrzanisz bo znam kilka kobiet ktorym odpowiada taki styl zycia i nie czuja sie zranione, bo szukaja sobie wlasnie facetow na jedna noc. Mysl zawsze tylko za siebie, bo rozni ludzie sa na tym swiecie.

I dlatego Kościół w trosce o nasze dusze mówi nam, że antykoncepcja jest zła.


A ja mowie ze kosciol katolicki jest zly? Kto ma racje? Nie da sie tego rozstrzygnac bo i ja i wladze kosciola sa omylne. Nawet papiez jest tylko czlowiekiem i moze sie mylic tak samo jak ja - w oczach Boga nie jest wcale nade mna, ani ja nad nim.

A antykoncepcja w małżeństwie... spytacie? Czemu ona jest bee? Może dlatego, że nigdy nie ma 100% pewności, że dziecko nie powstanie, a jeśli jednak powstanie to w bardzo wczesnym etapie nastąpi poronienie i jeśli to z powodu środków antykoncepcyjnych to znaczy, że zabiłyśmy je


Myslisz antykoncepcje z srodkami wczesnoporonnymi - od gumy jeszcze nikt nie umarl.

 ... Ja nie mogłabym mieć czystego sumienia żyjąc z taką świadomością, że nie wiem, czy nie zamordowałam któregoś z moich maleństw.


j/w

Same plemniki i komórki jajowe nie są oczywiście dziećmi, ani nie są postrzegane przez Kościół jako “potencjalne” dzieci jak to niektórzy sugerowali.
Kościół nie ma nic przeciwko stracie plemników jeśli dzieje się to naturalnie, a nie poprzez onanizm, który kaleczy duszę mężczyzny, a nie plemniki.


Znowu sranie w banie za przeproszeniem - masturbowac nikt sie nie uczy z gazet czy mediow, a wiec jest to odruch naturalny.

Podobnie Kościół nie jest z pewnością przeciwny wycięciu jajników kobiecie, której choroba zagraża życiu czy zdrowiu.  
Co do stosunku przerywanego, to nie wiem, czy Kościół na niego ‘zezwala’ czy nie, ale wydaje mi się, że nie służy on miłej atmosferze w łóżku. Można nerwicy się nabawić!


Tez nie jestem za taka metoda, chociaz dlugotrwaly trening pozwala zachowac zdrowa prostate co dowiedli lekarze.

Kościół przyznaje pełne prawo rodzicom do podejmowania decyzji o czasie i ilości dzieci jakie chcą mieć... ale Bóg ma być zawsze na pierwszym miejscu. To znaczy muszą oni szanować Jego Wolę. Jeśli On chce powołać jeszcze jedno dziecko mimo, że oni się obawiają, że sobie nie poradzą... to On jakby prosi o zaufanie. Prosi o pozostawienie sobie tych kilku procent nieskuteczności metody naturalnej... To tak jakby... Chcę iść na dany kierunek studiów w życiu. Wybieram i idę na egzamin wstępny. Mam do tego prawo. To moje życie i mój wybór. Zakuwam dniami i nocami, bo mi zależy... ale muszę się liczyć z tym, że Bóg albo popiera mój plan, albo Bóg wie, że to nie jest dla mnie właściwy kierunek. Wybrał dla mnie inną drogę i sprawi, że obleję egzamin. Co nie przeszkadza rozmawiać z Bogiem na ten temat i prosić go o zdanie egzaminu. Może zmięknie i pozwoli mi zdać...  Ale najlepiej pomodlić się o dobry wybór przed podjęciem decyzji.


Jest taka historia ... powodz zalala wioske i jeden chlop sie tylko uratowal - siedzial na dachu. Podlecial helikopter i chcieli go uratowac ale ten mowil - "nie ide - Bog mnie uratuje". Przylatywali tak przez 3 dni a on dalej swoje. W koncu sie utopil. Bog w niebie mowi do niego - "to ja w dobrej lasce 3 razy przysylalem po ciebie ludzi a ty nie skorzystales". Tak samo jest w zyciu codziennym - jak nie chcesz miec wiecej dzieci - Bog dal ludziom rozum zeby mogli stworzyc srodki antykoncepcyjne - uzywaj ich. Jesli chcesz zdac egzamin - ucz sie, a nie siedz na tylku i slepo ufaj ze zdasz jak Bog bedzie chcial. Dla mnie Twoje myslenie w tym przypadku jest slepe. Przepraszam jesli Cie tym urazilem ale po prostu takie mam poglady.                   

http://mt.gre.pl

20

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Anonimie, myślę, że poglądami swoimi nikogo nie mozesz urazić, bo cóz, takie masz. Ale niektórymi słowami, owszem, można urazić człowieka.

Anonim napisał

Chrzanisz bo znam kilka kobiet ktorym odpowiada taki styl zycia i nie czuja sie zranione, bo szukaja sobie wlasnie facetow na jedna noc. Mysl zawsze tylko za siebie, bo rozni ludzie sa na tym swiecie.

No własnie, różni ludzie sa na tym świecie więc i Ty nie wiesz, Anonimie, ilu z nich naprawdę chce żyć w taki sposób, ile żyje, bo nie zan innej drogi a ilu dałoby za to, zeby zmienić taki sposó życia na inny.


Jeżeli zaś chodzi o to,czy ktoś z ludzi wie, co dla mnie dobre, to oczywiście, że ani ksiądz, ani żadna inna osba nie majaca pojęcia o tym, czym żyję, nie może mówić mi, co mam wybrać. Jedynie w to, co mogę wierzyć, to mądrośc innych ludzi albo ich doświadczenie. Czasmi potrezba nam mędrca, który powie, co robić. Ale keidy człowiek znajdzioe sie już w trudnej sytuacji i widzi, że nikt nie wie, co robić, ani rodzice, ani zaden  ksiądz, ani nawet Ty sa - i tak musi sam podjąc decyzję. Bo nikt z zyjących nie potrafi pomóc. I w takich chwilach człowieka np. gubi autorytety, stwierdza, że one są tylko pozorne, taka teoria. A kiedy naprawde potrezbuje rady nawet ci najmadrzejsi mówią: nie wiemy.
Moze własnie np. dla niektórych ludzi takim autorytetem sa księża. Jednak jeżeli ktoś nie weirzy już to, ze człowiek cokolwiek może, na nic juz taki "pusty" autorytet.

Uwazam, że można i powinno sie czerpać z doświadczenia innych, jednak kazdy powinien decydować sam o tym, o czy tylko może decydować.                   

Thumbs up Thumbs down

21

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                   

No własnie, różni ludzie sa na tym świecie więc i Ty nie wiesz, Anonimie, ilu z nich naprawdę chce żyć w taki sposób, ile żyje, bo nie zan innej drogi a ilu dałoby za to, zeby zmienić taki sposó życia na inny.


Juz powiedzialem - znam osoby ktore seks traktuja jak zwykla przyjemnosc ktora daje im zycie porownywalna do wypicia dobrego alkoholu. Wy natomiast probojecie wmowic ze ci ktorzy tak mysla na pewno gdzies w glebi tak nie mysla i ze musza przejsc na ta dobra, lepsza droge ktora Wy oczywiscie juz znacie, a tak nie jest. Mam swoje zasady, ale jesli widze ze ktos ma inne to prosze bardzo - niech je ma i wcale nie musza byc gorsze czy lepsze od moich - po prostu inne. Ktos lubi niezobowiazujacy seks - jego/jej wybor - nie koniecznie zly i prowadzacy do destrukcji - po prostu inny niz Wasz i moj.

Jeżeli zaś chodzi o to,czy ktoś z ludzi wie, co dla mnie dobre, to oczywiście, że ani ksiądz, ani żadna inna osba nie majaca pojęcia o tym, czym żyję, nie może mówić mi, co mam wybrać.


Z tym sie zgadzam calkowicie :]

Jedynie w to, co mogę wierzyć, to mądrośc innych ludzi albo ich doświadczenie.


Wlasnie - doswiadczenie. To jest dobre slowo. Czy ksiadz ma doswiadczenie w zyciu rodzinnym/wychowywaniu dzieci?

Czasmi potrezba nam mędrca, który powie, co robić. Ale keidy człowiek znajdzioe sie już w trudnej sytuacji i widzi, że nikt nie wie, co robić, ani rodzice, ani zaden ksiądz, ani nawet Ty sa - i tak musi sam podjąc decyzję. Bo nikt z zyjących nie potrafi pomóc. I w takich chwilach człowieka np. gubi autorytety, stwierdza, że one są tylko pozorne, taka teoria. A kiedy naprawde potrezbuje rady nawet ci najmadrzejsi mówią: nie wiemy.


Z tym tez sie zgadzam. Nie ma ludzi nieomylnych i nawet powszechnie znane autorytety takie jak JP2, Einstein i wielu innych, po prostu sie mylili w niektorych kwestiach.

Moze własnie np. dla niektórych ludzi takim autorytetem sa księża. Jednak jeżeli ktoś nie weirzy już to, ze człowiek cokolwiek może, na nic juz taki "pusty" autorytet.


Nie rozumiem jak autorytetem moga byc ksieza. Zrozumialbym gdyby to byl jakis konkretny ktory czyms sie wyroznil. Po co tak uogolniac? To tak jakbym powiedzial ze moim autorytetem sa piekarze, chociaz przeciez to nie okresla w zaden sposob czlowieka, poza tym czym sie zajmuje. Rownie dobrze piekarz moze byc zlodziejem, morderca, pedofilem, albo dobrym czlowiekiem - nie da sie tego uogolnic i nie mozna tak samo powiedziec ze kazdy ksiadz to nowy Jezus albo wcielenie szatana.

Uwazam, że można i powinno sie czerpać z doświadczenia innych, jednak kazdy powinien decydować sam o tym, o czy tylko może decydować.


I tu tez sie w pelni z Toba zgadzam smile                   

http://mt.gre.pl

22

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Nie napisałam, ze dla mnie ksiadz moze być autorytetem. Mówilam o ludziach w ogóle. Jeżeli zas pisaąm o księzach, to pisalam, że dla niektórych moga oni być autorytetami. Ale na pewno nie dla mnie :mrgreen: No, chyba ze w jakiejś konkretnej dziedzinie. Moralnymi na pewno nie.  smile Chociaż może są wyjątki, jednak ja takich nie znam.                   

Thumbs up Thumbs down

23

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                   

Rumianek napisał/a:

A antykoncepcja w małżeństwie... spytacie? Czemu ona jest bee? Może dlatego, że nigdy nie ma 100% pewności, że dziecko nie powstanie, a jeśli jednak powstanie to w bardzo wczesnym etapie nastąpi poronienie i jeśli to z powodu środków antykoncepcyjnych to znaczy, że zabiłyśmy je  ... Ja nie mogłabym mieć czystego sumienia żyjąc z taką świadomością, że nie wiem, czy nie zamordowałam któregoś z moich maleństw.


Rumianku, nie obraź się, ale jesteś świadectwem wpływu prania mózgu w trakcie nauk przedmałżeńskich...Masz blade pojęcie o sposobie działania środków antykoncepcyjnych, a właściwie wygląda na to, że uwierzyłaś w bajki sprzedawane przez księży. Otóż owszem nie ma 100% pewności, że dzidziuś nie powstanie, ale po pierwsze od gumy nikt nie umarł, a po drugie hormonalne środki antykoncepcyjne nie szkodzą płodowi, czyli jeśli trochę późno się zorientujesz, że jesteś w ciąży, to nic się nie dzieje... A poza tym antykoncepcja nie działa tak, że niszczy komórki jajowe, tylko tak stymuluje przysadkę mózgową, że komórka jajowa w ogóle nie jest wytwarzana, więc kościelne bzdury można wywalić do kosza.

W to, że księża się nie masturbują nigdy w życiu nie uwierzę. Przetrzymywanie plemników w jądrach jest niezdrowe, a często bolesne. Nikt sam sobie krzywdy nie zrobi, nawet w imię czystości. Porozmawiajcie ze swoimi mężami.                   

Thumbs up Thumbs down

24

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                   

niezauważalna napisał/a:

smile

Nie dla osób, które tworzą na swój własny użytek jakiś zlepek wiary, wybierając tylko to co im pasuje.
:


Braszka odebrala to zdanie jako brak akceptacji dla tych ktorzy sprawe wiary i KK traktuja inaczej
czy Niezauwazlana wlasnie to miala na mysli?

pozdr.
Braszka

[size=16][ Dodano: 2005-06-13, 13:13 ][/size]

Rumianek napisał/a:

Kościół zachwyca się (tak właśnie wręcz zachwyca...!) aktem miłości jaki dochodzi do skutku między małżonkami. Dba tylko o to, żeby był od czysty. I tu uwaga, bo większość “pseudo katolików” uważa, że Kościół uważa seks za coś nieczystego. Otóż przeciwnie. Życie w czystości nie oznacza celibatu, tylko celibat LUB czystość w seksie małżeńskim. A ta czystość wiąże się z nieuprawianiem samogwałtu i niestosowaniem antykoncepcji, również myślę, że z nieuprawianiem perwersyjnych i brutalnych metod.  

.


Rumianku
to jak rozumiesz to:  http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-2-2.htm
katechizm Kosciola katolickiego punkty od 2360-2369


braszka rozumuje tak : slowo seks w KK nie istnieje
istnieje za to plciowosc
a dla plciowosci najwazniejsza jest prokreacja ...

pozzdr.
Braszka                   

25

Odp: Religia a seksualnosc czlowieka

                    Tak sobie czytam ten katechizm "jedynej i słusznej" religii i pachnie mi on stekiem bzdur
Po pierwsze pisany jest takim językiem, który każdy może sobie na milion sposobów interpretować i dopasować do siebie, a dzięki temu żyć w przekonaniu, że jego życie to służba Bogu, bo Bóg tyle o nim wie i dokładnie jego problemy porusza...Pewnie tak łatwiej żyć, wierząc, że nie wszystko od nas zależy, że liczy się wola Pana, bo On tak chciał, a jeśli coś się wali to znaczy, że chce nas doświadczyć za grzeszne życie...a samemu ma się zdrowe nerwy, bo wyzbywamy się poczucia odpowiedzialności i nie myślimy, dlaczego jesteśmy ciapą życiową i gdzie nawaliliśmy, tylko np. spowiadamy się cześciej...No cóż takie łatwiejsze wyjście...
Po drugie za dużo w tym katechiźmie sprzeczności:

Katechizm napisał/a:

Rozwiązłość jest nieuporządkowanym pożądaniem lub nieumiarkowanym korzystaniem z przyjemności cielesnych. Przyjemność seksualna jest moralnie nieuporządkowana, gdy szuka się jej dla niej samej w oderwaniu od nastawienia na prokreację i zjednoczenie.


Czy tzw. naturalne metody są formą nastawienia na prokreację czy obroną przed prokreacją :?:

Katechizm napisał/a:

"każdy akt małżeński powinien pozostać sam przez się otwarty na przekazywanie życia ludzkiego"


czyli zgodnie z tymi cytatami omijanie dni płodnych i nie wspólżycie w ich trakcie jest podobnym naruszeniem katechizmu jak inna antykoncepcja. będę się upierać, że intencja i cel wszystkich metod antykoncepcji sąt takie same, czyli działania takie bądź inne prowadzą do uniknięcia poczęcia maleństwa, ale w każdym przypadku są to działania świadome. Niezależnie czy odliczamy dni w kalendarzu, badamy śluz, mierzymy temperaturę,stosujemy powściągliwość w określonym czasie, czy bierzemy tabletki i pilnujemy godziny zażycia, chodzimy do ginekologa po recepty, stajemy w aptece po prezerwatywy, globulki, żele wykonujemy czynności niepozwalające na połączenie komórki i plemnika róznimy się tylko skutecznością, czyli jesteśmy moim zdaniem jednakowo grzeszni.

ale numer wszyscy spotkamy się w niebie :wink:                   

Thumbs up Thumbs down