Temat: Religijna tradycja a wolno

                    Nie od dzisiaj uważam, że dziecku nie powinno się narzucać żadnej wiary. Poprzez narzucanie się rozumiem tu to, iż rodzic przekazuje swemu dziecku swoją wiarę. No bo, jakby nie patrzeć - ta młoda istota nie miała żadnego wpływu na to, w co wierzy. Po prostu powiedziano jej, że ma w to wierzyć i już. Jeśli w taki sposób traktuje się młodego człowieka, to jest to złe traktowanie. Bo my w tej chwili decydujemy za drugiego człowieka. Bo my w tej chwili narzucamy swoją wolę drugiemu człowiekowi. Co z tego, że to dziecko ma roczek - ważne, że jest człowiekiem, i jako taki człowiek, ma prawo do WOLNOŚCI, czyli także wyboru swojej własnej wiary.
A co Wy o tym sądzicie?                   

Pozdrawiam, Aleandra
http://srm.fora.pl -> wejd

2

Odp: Religijna tradycja a wolno

                    Hm, ludzie biorąc ślub np  wkościele katolickim, zobowiązują sie do wychowanai a tej wierze swoich dzieci.

Ale chyba naturalne jest to, że czlowiek  chce, żeby jego dziecko bylo wychowane w wierze, żeby maialo takie wartosci jak jego rodzice - jezeli oni uwazaja je za najlesze. Myślę, że dziecko dorośnie i wtedy samo wybierze. Chociaz i tak będzie juz zdeterminowane. Ale na to nikt nie poradzi nic. Bo chyba nie jest rozwiazaniem wychowywanie dzieci bez wiary i czekanie, aż dorośnie i samo wybierze.                   

Thumbs up Thumbs down

3

Odp: Religijna tradycja a wolno

                   

Nie od dzisiaj uważam, że dziecku nie powinno się narzucać żadnej wiary. Poprzez narzucanie się rozumiem tu to, iż rodzic przekazuje swemu dziecku swoją wiarę. No bo, jakby nie patrzeć - ta młoda istota nie miała żadnego wpływu na to, w co wierzy. Po prostu powiedziano jej, że ma w to wierzyć i już. Jeśli w taki sposób traktuje się młodego człowieka, to jest to złe traktowanie. Bo my w tej chwili decydujemy za drugiego człowieka. Bo my w tej chwili narzucamy swoją wolę drugiemu człowiekowi. Co z tego, że to dziecko ma roczek - ważne, że jest człowiekiem, i jako taki człowiek, ma prawo do WOLNOŚCI, czyli także wyboru swojej własnej wiary.  
A co Wy o tym sądzicie?


Zgadzam sie calkowicie - dziecko mozna wychowywac po chrzescijansku, ale chrzest powinno sie przyjmowac w pelni swiadom swojej wiary i przekonan, tak jak dzieje sie to u protestantow.

Hm, ludzie biorąc ślub np wkościele katolickim, zobowiązują sie do wychowanai a tej wierze swoich dzieci.


Wychowanie to cos zupelnie innego niz chrzest, 1 komunia itd. Z tego co wiem nawet Jezus przyjal chrzest jako osoba dorosla.

Bo chyba nie jest rozwiazaniem wychowywanie dzieci bez wiary i czekanie, aż dorośnie i samo wybierze.


Dlaczego? Czy komus sie spieszy?                   

http://mt.gre.pl

4

Odp: Religijna tradycja a wolno

                    To się nazywa ograniczenie wolności człowieka przez religie.
Nie tylko chrześcjański kościół ogranicza w ten sposób wolność człowieka ale dosłownie wszystkie religie.Małemu dziecku przecierz jest najłatwiej narzucic dany pogląd,zasade wiare. Można powiedzieć o jawnej manipulacji neutral                   

5

Odp: Religijna tradycja a wolno

                    sie zgadzam z powyzszym ... z tym ze nie jestem ogolnie przeciwko wierze, bo wierzyc mozna w rozne rzeczy, ale przeciwko religii bo ona wszystko formalizuje i w jakis sposob zaslepia oczy ... sad but true i mowie tu o kazdej religii nie liczac takiej ktora sami sobie wymyslimy dla celow prywatnych tongue                   

http://mt.gre.pl

6

Odp: Religijna tradycja a wolno

                    Monika napisała:

Ale chyba naturalne jest to, że czlowiek chce, żeby jego dziecko bylo wychowane w wierze, żeby maialo takie wartosci jak jego rodzice - jezeli oni uwazaja je za najlesze.

To jest to zdanie z którym się zgadzam. Chyba jedyne na całej stronie.
Wiara, to nie jest coś dodatkowego do życia, ani żaden styl życia. To nie jest wybór taki jak to, jakiego języka obcego będę się uczyć, czy na jaki kolor będę się ubierał. Moja wiara, to dla mnie sens życia. Jest nawet ponad życiem. To sens istnienia w wieczności. Jeśli wierzę naprawdę, to znaczy, że wierzę, że to w co wierze jest jedyną prawdą. Gdybym nie mówiła tego dziecku, to tak jakbym ukrywała przed nim prawdę o świecie. A przecież taka moja rola jako rodzica, żeby pomóc mu poznać świat. Takie jest moje prawo i mój obowiązek. Ja nie wyznaję wiary katolickiej tylko dlatego, że moi rodzice nimi byli. Ja ją wyznaję przede wszystkim dlatego, że Bóg mnie dotknął właśnie przez tę wiarę. Dlatego, że w tej wierze odnalazłam szczęście i spokój duszy. Jeśli moje dziecko doświadczy tego w innej religii, wówczas nie będę go zatrzymywać. Ale póki sam Bóg go nie zawoła poprzez inną wiarę, dopóty ja będę się z nim dzielić własnym doświadczeniem wiary, szczęścia i sensu życia. Bo jeśli Bogu wszystko jedno poprzez jaką religię oddaje się mu cześć, dlaczego więc nie ma być to ta sama wiara, co jego rodziców. Wówczas łączą ich tradycje, które dają wiele radości w przeżywaniu życia rodzinnego. Dziecko powinno należeć do Boga już zaraz po urodzeniu. Dlatego chrzest w wieku niemowlęcym. Bo go to broni, przed wpływem złych duchów. Wielu w nie nie wierzy... to bardzo źle. One czatują na nas cały czas i pragną nas krzywdzić. Bóg nas brani i dlatego chcę, żeby moje dziecko było oddane pod Jego opiekę od początku. Bo ja tak wierzę. Bo mam do tego prawo jako matka. Jako matka mam też prawo, do decydowania o wielu innych sprawach np. jakie nadam mu imię. Może to też podważa wolność tego małego człowieka? Czemu nie miałby sobie wybrać imienia kiedy będzie starszy? Może mieć np. tymczasowe imię, a potem w wieku np. 16 lat sobie wybrać według własnego upodobania? To śmieszne... :roll:                   

Thumbs up Thumbs down

7

Odp: Religijna tradycja a wolno

                   

Jeśli wierzę naprawdę, to znaczy, że wierzę, że to w co wierze jest jedyną prawdą


Co jest wiec prawda absolutna? Na swiecie jest miejsce dla wielu prawd

Gdybym nie mówiła tego dziecku, to tak jakbym ukrywała przed nim prawdę o świecie.


Wiec powinnas mu tez mowic o satanizmie, protestantach, islamie, buddyzmie itp. ... czyz i wyznawcy tych religii/filozofii nie maja swoich prawd i czy nie jest to czescia swiata? Wkladajac do glowy dziecku tylko jeden sposob widzenia zaslepia sie mu oczy na reszte swiata.

Ja ją wyznaję przede wszystkim dlatego, że Bóg mnie dotknął właśnie przez tę wiarę.


Rozwin ta wypowiedz bo 'Bog mnie dotknal' brzmi troche abstrakcyjnie ...

Ale póki sam Bóg go nie zawoła poprzez inną wiarę


A bierzesz pod uwage mozliwosc nieistnienia Boga? No bo przeciez prawda to jakis fakt ktory da sie potwierdzic dowodami, a na istnienie lub nieistnienie Boga nie ma dowodow. Ja w Boga wierze, ale nie uznaje za pewnik jego istnienia.

o jeśli Bogu wszystko jedno poprzez jaką religię oddaje się mu cześć, dlaczego więc nie ma być to ta sama wiara, co jego rodziców


Moze dlatego ze wiara rodzicow jest tak na prawde wiara ludzi, z zasadami ustanowionymi przez ludzi, nakazami, zakazami i dogmatami ktore nie pozwalaja na poznanie swiata nazywajac wszystko co nieznane i odmienne zlym. Poznawac mozna przez doswiadczenia, a jesli ich sie zabrania jednoczesnie zabrania sie tez poznawania.

Dziecko powinno należeć do Boga już zaraz po urodzeniu. Dlatego chrzest w wieku niemowlęcym.


A kto tak powiedzial? Bo nie Bog ani Jezus.                   

http://mt.gre.pl

8

Odp: Religijna tradycja a wolno

                   

Anonim napisał/a:

Jeśli wierzę naprawdę, to znaczy, że wierzę, że to w co wierze jest jedyną prawdą


Co jest wiec prawda absolutna? Na swiecie jest miejsce dla wielu prawd

Gdybym nie mówiła tego dziecku, to tak jakbym ukrywała przed nim prawdę o świecie.


Wiec powinnas mu tez mowic o satanizmie, protestantach, islamie, buddyzmie itp. ... czyz i wyznawcy tych religii/filozofii nie maja swoich prawd i czy nie jest to czescia swiata? Wkladajac do glowy dziecku tylko jeden sposob widzenia zaslepia sie mu oczy na reszte swiata.

troszke za ostro Anonimie smile jesli Braszka moze tak powiedziec
jesli dla Rumianka wiara rozumiana jest tak a nie inaczej ma prawo w ten sposob wychowywac swoje dzieci
Z tym ze wychowywac nie w zacieklym przesiadczeniu ze tylko wiara katolicka i zadna inna
umiejetnosc uzmyslowienia  dziecku ze kazda droga prowadzi do Boga a na swiecie jest szereg takich drog  - to Braszka uwaza za klase

Braszka
refleksyjnie                   

9

Odp: Religijna tradycja a wolno

                   

Z tym ze wychowywac nie w zacieklym przesiadczeniu ze tylko wiara katolicka i zadna inna  
umiejetnosc uzmyslowienia dziecku ze kazda droga prowadzi do Boga a na swiecie jest szereg takich drog - to Braszka uwaza za klase


I z tym sie w pelni zgadzam. Ogolnie rzecz biorac jednak jestem przeciwnikiem religii a zwolennikiem wiary. Moze dziwnie to brzmi, ale uwazam ze nie ma na swiecie religii ktora do konca oddawala by nauki wiary na ktorej jest oparta, bo zawsze ktos po drodze dopisuje niepotrzebnie kilka zdan dla wlasnych interesow, co konczy sie wszelakiego skrajnosciami i nie do konca trafionymi interpretacjami ktore sa momentami sprzeczne z podstawowymi zalozeniami.                   

http://mt.gre.pl

10

Odp: Religijna tradycja a wolno

                    A co to jest wolność?
Czy mamy w ogole prawo rozpatrywać życie człowieka w tej kategorii?
Wolność jest cechą zero- jedynkową. Albo jest się wolnym albo nie. No chyba że kogos satysfakcjonuje stwierdzenie- jestem trochę wolny albo jestem wolna w 80%
Abstrahujac tutaj od religii, jej narzucania czy przekazywania zastanawiam się czy można używać pojęcia wolności w odniesieniu do osoby ludzkiej. Przeciez cały proces wychowania socjalizacji, cała cywilizacja i kultura wolność naszą jeśli nie zabijają to przynajmniej powaznie ograniczają.
Jak mawiał pan Rousseau człowiek rodzi się dobry i wolny.
Przyjmijmy a priori jego założenie (choć i z nim można polemizować i z niezbyt wielkiem trudem je obalić)
Rodzi się i co dalej- pomiajając wszelkie mniej ważne czynniki (jak choćby trening czystości)ograniczające wolność nalezy wpoić dziecku zasady języka którym ma się porozumiewać.
Uczac dziecko języka odbieramy mu wolność. Bezpowrotnie.
Jężyk uzywany warunkuje percepcję rzeczywistosci (hipoteza Saphir Worf)
Nie chce się tu wdawać w szczegółowa analizę z psychologii i filozofii języka- powiem zatem w uproszczeniu.
Język jest zewnętrzym wyrazem myśli. Wskaźnikiem. Myśli oddziaływuja na mowę tak jak mowa oddziałuje na myślenie. Pojecia związki, konstrukcje gramatyczne i leksykalne języka nieodwracalnie zawężają nasze sciezki myślenia. Europejczycy wciąż myślą i mówią Arystotelesem choć niewielu zdaje sobie z tego sprawę.
Nie potrafimy wyjść poza narzucone nam kategorie. Nie potrafimy się im przeciwstawić. Nie potrafimy nawet ich dostrzec.
Ale wracajac do naszego dziecka.
Mowić już umie. Czas na znacznie bardziej prozaiczną niż język sprawę.
Szkoła.
Nie będę tu omawiać dokładnie edukacji bo na tym forum nie można chyba bluźnić.
I chyba tez dlatego że nienawidzę szkoły i nauczycieli- byłabym wiec zbyt stronnicza.
Obiektywnie rzecz ujmując- szkoła ma pełnić funkcje socjalizacyjną i ma wspomagać rozwój indywidualny ucznia. W teorii.
W praktyce mamy tylko socjalizację. Na wspomaganie samorozwoju brak czasu i środków.
Szkoła ma stępić wolność jednostki w imię "wyższych" celów. I udaje się jej to doskonale.
I tak dalej i tak dalej.

Jeśli nawet człowiek na progu swojego życia jest wolny błyskawicznie jest mu ta wolność odbierana.
Dzięki temu że się jej wyrzekamy jesteśmy w stnie żyć w społeczeństwie.
I wmawiać sobie że mamy wolną wolę i prawo do swobodnych wyborow.

Sytuację moznaby rozpatrywac na wielu róznych poziomach. Najbardziej pociąga mnie wymiar wolność a emocje i pojecia wolności od i wolności do Ericha Fromma.
Ale nie chce mi się pisać elaboratów.

[size=16][ Dodano: 2005-06-14, 21:44 ][/size]
Jak się okazuje słowa "a b s t r a h u j ą c" też wpisać nie mogę.
Zastępuje mi je gwiazdkami.
Na miłość boską to termin filozoficzny nie wulgaryzm.
Koszmarnie ten skrypt purytański.                   

11

Odp: Religijna tradycja a wolno

                   

Jak się okazuje słowa "a b s t r a h u j ą c" też wpisać nie mogę.  
Zastępuje mi je gwiazdkami.  
Na miłość boską to termin filozoficzny nie wulgaryzm.  
Koszmarnie ten skrypt purytański.


Nasza wolnosc jest wszedzie ograniczana  lol                   

http://mt.gre.pl

12

Odp: Religijna tradycja a wolno

                   

Feniks napisał/a:

A co to jest wolność?
Czy mamy w ogole prawo rozpatrywać życie człowieka w tej kategorii?

wink odwieczny problem socjologow
stwierdzenie ze jest sie i nie jest sie wolnym  - zmagaja sie z tym od zarania
"moja dzisiejsza wolnosc jest ograniczona przez wolnosc wczorajsza, jestem zdeterminowany przez swoje wczorajsze poczynania"
"ja" tkwiace w grupie "ja " odczuwajace zaleznosc "ja " przystosowywujace sie do regul

rzeczywiscie gdzie tu wolnosc skoro zawsze jest jakas zaleznosc
taka korelacja

Braszce sie wydaje ze Fromm "bawi" sie  socjologami i odpowiada przewrotnie

jesli bedziecie zglebiac wolnosc jednostki pod katem spoleczenstwa  - staniecie sie samotni i zagubieni
jesli  uciekniecie  - bedziecie latwym kaskiem dla totalitaryzmu , wiec co zostaje ?
ano powrot , powrot na lono spoleczenstwa ale z miloscia i altruizmem

Braszka
wieczorowa porowa odchodzaca od tematu

smile                   

13

Odp: Religijna tradycja a wolno

                    Fromm wyrósł z tradycyji neopsychoanalizy- a tak własciwie to przerósł ją o pokolenie.
Kultura jest żródłem cierpienia człowieka inni ludzie i stworzone przezen normy skutkuja nieprzystosowaniem jednostki jej zagubieniem w swiecie i chroniczną samotnością.
Poswiecenie wolności osoby dla społeczenstwa i jego funkcjonowania.
Konflikt tragiczny.
Zauważ Braszko że Fromm twierdzi iż "forma" miłości która pozwoli na "kochanie" metafizyczne ponad podmiotowymi podziałami jest dostępna tylko dla garstki wybranych.
Można tu dostrzec pewną analogię do założen psychologów, socjologów o orienacji humanistycznej (egzystencjalnej, fenomenologcznej niepotrzebne skreslić).
Samorealizacja odbywa się tylko poprzez miłość. Jednakże aby dojrzeć do stanu autonomii nalezy dostrzec i zinterpretować ograniczenia zarówno własne jak i narzucone. A następnie albo je usunąć albo zaakecptować- Jungowski Cień.
Trzeba zatem (choć na chwilę) przestać rozpatrywać własne ego w kategoriach samodzielnego podmiotu. Jedyna droga prowadząca do nieodczuwania poczucia samotnosci to internalizacja go- stworzenie z niego częsci samego siebie, właczenie go do swojej osobowości. Gdy cecha jest częscią podmiotu podmiot zazwyczaj jej nie zauważa.
Inna droga -darzyć miłością to co sprawia że cierpię?
To już pole dla badaczy parafilii seksuanych.
Albo dla metafizyki dalekiego wschodu.                   

14

Odp: Religijna tradycja a wolno

                   

Jak się okazuje słowa "a b s t r a h u j ą c" też wpisać nie mogę.
Zastępuje mi je gwiazdkami.


a b s t r a h u j ą c - to dlatego i tak jest z innymi słowami. Gdyby tego nie bylo, mielibyśmy dopiero dużo wulgaryzmów. Taki nie od "a b s t r a h u j ą c" big_smile ale duuuuużo prwadziwych, koszmarnych, brzydkich słów.                   

Thumbs up Thumbs down

15

Odp: Religijna tradycja a wolno

                   

Feniks napisał/a:

Fromm wyrósł z tradycyji neopsychoanalizy- a tak własciwie to przerósł ją o pokolenie.
Kultura jest żródłem cierpienia człowieka inni ludzie i stworzone przezen normy skutkuja nieprzystosowaniem jednostki jej zagubieniem w swiecie i chroniczną samotnością.
Poswiecenie wolności osoby dla społeczenstwa i jego funkcjonowania.
Konflikt tragiczny.
Zauważ Braszko że Fromm twierdzi iż "forma" miłości która pozwoli na "kochanie" metafizyczne ponad podmiotowymi podziałami jest dostępna tylko dla garstki wybranych..

poczekaj poczekaj Feniksie
bo Braszka nie nadaza smile
braszka pamieta ze
Kultura jako zrodlo cierpien - to Freud
jego w braszkowym skrocie  - ukulturalnienie czlowieka pierwotnego stalo sie dlan zguba


a neopsychoanalitycy od poczatku stawali w opozycji do Freuda stad chyba "wolnosc do"  Fromma

Brazka                   

16

Odp: Religijna tradycja a wolno

                    Kultura jako źródło cierpien pióra Freuda ogolnie rzecz biorąc mówi o nieprzyjemnościach jakich doznaje człowiek wychodząc ze swojego stanu biologicznego naturalnego. Dla Freuda natura oznacza mniej więcej tyle co dążenie do rozkoszy uleganie impulsom id wyzwolenie instynktów biologicznych. Pozbawiony ograniczeń superego człowiek pierotny miał prawo czuć się szczęśliwy, uspołeczniony człowiek kultury może być co najwyżej bezpieczny (wieczny konflikt id i superego).
Co prawda aktywność twórcza powoduje sublimację popędów ale mimo to cierpienie pozostaje. Kultura jest zatem koniecznością- coś w rodzaju mniejszego zła.
Freud w tym dziele starał się wprowadzić do psychoanalizy elementy filozofii kultury i socjologii ale wciąż kręcił się wokół własnego ogona- wokół biologizmu i predystynacji.
Neopsychoanaliza odeszła od Freudowskiego modelu psychiki. Podważyła tez decydujacą w psychoanalixnie rolę biologizmu. Zaakcentowała natomiast rolę czynników społecznych i kulturowych i to im nadała rangę xródła naczelnych motywacji człowieka.
U Freuda konflikt jednostka społeczeństwo ma charakter wtórny- wywodzi się w prostej linii od konfliktu id a superego- czyli od konfliktu biologicznego.
Dla neopsychoanalityków - w tym dla Fromma- dylemat jednostka vs społeczeństwo i kultura jest dylematem pierwotnym. To kultura jest źródłem cierpienia i niedostosowania człowieka to w kulturze mają swe poczatki wszystkie decyzje wybory i motywacje ludzkie.                   

17

Odp: Religijna tradycja a wolno

                   

Feniks napisał/a:


Kultura jako źródło cierpien pióra Freuda ogolnie rzecz biorąc mówi o nieprzyjemnościach jakich doznaje człowiek wychodząc ze swojego stanu biologicznego naturalnego. Dla Freuda natura oznacza mniej więcej tyle co dążenie do rozkoszy uleganie impulsom id wyzwolenie instynktów biologicznych. Pozbawiony ograniczeń superego człowiek pierotny miał prawo czuć się szczęśliwy, uspołeczniony człowiek kultury może być co najwyżej bezpieczny (wieczny konflikt id i superego).

braszka rozumie
malo tego przypominajac sobie pania Horney (chyba tak to sie pisze) ma  wrazenie ze wszyscy jestesmy  neurotykami rekami niewidomaych dotykajacy i uczacy sie swiata
ale
nie pociagnie tematu dalej
bo jej filozoficzna dusza zostala podeptana przez biurokratyczny realizm
to ze nie pociagnie teraz, nie znaczy ze don nie wroci

neutral


Braszka                   

18

Odp: Religijna tradycja a wolno

                   

Wiec powinnas mu tez mowic o satanizmie, protestantach, islamie, buddyzmie itp. ... czyz i wyznawcy tych religii/filozofii nie maja swoich prawd i czy nie jest to czescia swiata? Wkladajac do glowy dziecku tylko jeden sposob widzenia zaslepia sie mu oczy na reszte swiata.  

Z pewnością powiem o innych religiach. Z wyjątkiem satanizmu może, bo to antyreligia. Natutalnie, że mają oni prawo do własnych prawd, tak jak ja do swojej. Ponieważ, tej jedynej prawdy absolutnej jako istoty niedoskonałe poznać nie możemy pozostaje nam wiara i stąd rodzą się religie. Każdy ma prawo wyboru, ale też każdy ma prawo przekazać swoim dzieciom to w co sam wierzy. Ja nie będę mojego dziecka zmuszać do wiary, bo tego się nie da zrobić. Będę je tylko zmuszać do praktykowania mojej wiary, bo wierzę, że to dla niego dobre, tak samo, jak chodzenie do szkoły, czy jedzenie owoców i warzyw.


Rozwin ta wypowiedz bo 'Bog mnie dotknal' brzmi troche abstrakcyjnie ...  

Trudno, żeby brzmiało inaczej... ;-) Tego nie da się racjonalnie wytłumaczyć, bo to jest przeżycie duchowe. Może gdybym była poetką, to napisałabym wierszem... Spotkanie z Bogiem jest dla kogoś kto tego nigdy nie doświadczył, jak szum wody dla głuchego od urodzenia, albo jak barwy, dla daltonisty. To jest uczucie szczęścia, wolności, pokoju, lekkości...

A bierzesz pod uwage mozliwosc nieistnienia Boga? No bo przeciez prawda to jakis fakt ktory da sie potwierdzic dowodami, a na istnienie lub nieistnienie Boga nie ma dowodow. Ja w Boga wierze, ale nie uznaje za pewnik jego istnienia.  

Dla mnie to, że wierzę oznacza, że to jest pewnik  Wiem, że dowodów nie ma (są! – podobno, ale dyskusji nie podejmę bo nie zapoznałam się z nimi) ale i tak wiem, że Bóg istnieje. Wiem, bo wierzę i dla mnie to jest 100%.

Poznawac mozna przez doswiadczenia, a jesli ich sie zabrania jednoczesnie zabrania sie tez poznawania.  

Ooo Dzięki! Może miałabym też pozwolić dziecku spróbować narkotyków, wkładania palców do wrzątku i jedzenia detergentów?

Braszka i Feniks wszczęły jak widzę naukową dysputę. Szkoda, że nie jestem wykształcona w tej materii  :roll:
Mogę co najwyżej powiedzieć czym dla mnie jest wolność.

Wolność dla mnie to świadomość moich wyborów. Wolność wiąże się dla mnie z odpowiedzialnością. Bo w każdej chwili mogę iść gdzie chce i robić co chcę, tylko, że muszę się liczyć z konsekwencjami moich wyborów. Nie czuję, żeby mnie to ograniczało. Świat nie polega na tym, żeby mieć wszystko czego się zapragnie. To nie to jest wolność. Wolność to możliwość dokonywania samodzielnych, niezależnych wyborów. Wolność nie dotyczy wszystkiego. Dotyczy tych spraw, w których mamy możliwość dokonania wyboru. Np. Nie możemy wybrać czasu naszych narodzin, czyli swojego wieku, ani tego że oddychamy tlenem i potrzebujemy jeść... może to głupi przykład...

Wolność absolutna jest abstrakcją.                   

Thumbs up Thumbs down

19

Odp: Religijna tradycja a wolno

                   

Ja nie będę mojego dziecka zmuszać do wiary, bo tego się nie da zrobić. Będę je tylko zmuszać do praktykowania mojej wiary, bo wierzę, że to dla niego dobre, tak samo, jak chodzenie do szkoły, czy jedzenie owoców i warzyw.


<sciana>

Spotkanie z Bogiem jest dla kogoś kto tego nigdy nie doświadczył, jak szum wody dla głuchego od urodzenia, albo jak barwy, dla daltonisty. To jest uczucie szczęścia, wolności, pokoju, lekkości...


Cos jak upalenie sie marihuana?

Dla mnie to, że wierzę oznacza, że to jest pewnik &#61514; Wiem, że dowodów nie ma (są! &#8211; podobno, ale dyskusji nie podejmę bo nie zapoznałam się z nimi) ale i tak wiem, że Bóg istnieje. Wiem, bo wierzę i dla mnie to jest 100%.


A dla mnie glupota - wierzyc mozna tylko w cos co do istnienia czego nie mamy 100% pewnosci. Poza tym nie ma dowodow ktore swiadczyly by za istnieniem takiej istoty jak bog.

Ooo Dzięki! Może miałabym też pozwolić dziecku spróbować narkotyków, wkładania palców do wrzątku i jedzenia detergentów?


I tak same sie kiedys wsadza palec do ognia, upija sie, zapala trawke, moze beda wdychac gaz ... a wiesz dlaczego? przez nakazy i zakazy ktore panowaly w domu, przez to ze najlepszym argumentem na wszystko bylo 'bo tak mowi Pismo', albo 'bo tak powiedzial ksiadz z ambony'.

Mogę co najwyżej powiedzieć czym dla mnie jest wolność.


Z tego co widze raczej wolnosc w Twojej definicji jest strasznie ograniczona nakazami i zakazami ustanowionymi przez kilku panow chodzacych w sukienkach i tytulujacych sie ojcami swiata.                   

http://mt.gre.pl

20

Odp: Religijna tradycja a wolno

                    Czy czujesz jaki wiatr nienawiści zionie od Ciebie... :cry:

Ty nie musisz być katolikiem. Nikt Cię nie zmuszą, czemu zatem tak Ci przeszkadza to, że ktoś inny uznaje swoje autorytety?                   

Thumbs up Thumbs down

21

Odp: Religijna tradycja a wolno

                    Nie jest to nienawisc, ale przyznam ze uprzedzenia jakies mam - szerzej moge o tym opowiedziec, jesli wyjasnisz mi kilka niescislosci:

Ja nie będę mojego dziecka zmuszać do wiary, bo tego się nie da zrobić. Będę je tylko zmuszać do praktykowania mojej wiary


Czy puste odprawianie obrzedow wnosi cos do wiary czlowieka? jesli Twoje dziecko nie bedzie wierzyc w Boga to to ze przyjmie komunie, czy bierzmowanie zmieni cos w jego zyciu? Ty bedziesz w komunii widziec przyjecie Chrystusa a ono zjedzenie kawalka przetworzonej maki ... czy jest zatem sens zmuszania? Nie da sie zmusic do wiary, tak samo jak nie da sie zmusic do milosci ... nikt jednak ludziom nie nakazuje sie calowac jesli sie nie kochaja.

Poza tym mam jeszcze kilka pytan - czy wierzysz w Boga osobowego ktory moze ingerowac w zycie na ziemi? i uprzedzajac odpowiedz - jesli moze ludziom pomagac, lub szkodzic, to czym jest w takim razie wolna wola jesli powinienem byc swiadom tego ze jesli bedzie mial taka zachcianke pokrzyzuje mi plany?

Wiem, bo wierzę i dla mnie to jest 100%


Czy wiara to dla Ciebie to samo co wiedza? Po co zatem wierzysz jesli wiesz ze Bog istnieje?
Przyklad: Jesli wierze ze zdam jakis egzamin nie moge byc tego do konca pewny i dlatego WIERZE ze mi sie uda.
Jesli natomiast wiem ze zdam bo /dalem lapowke/mam znajomego wykladowce/wyuczylem sie wszystkiego na pamiec/ (niepotrzebne skreslic) i nie ma szans zeby bylo inaczej to wiara juz mi nie potrzebna bo WIEM na pewno ze zdam.
Na tym wlasnie polega roznica miedzy tymi dwoma pojeciami, nie wspominajac juz o tym ze maja calkowicie rozna pisownie wlasnie po to zeby ich nie mylic.

Odnosnie jeszcze uzywek i wsadzania reki do ognia - nie sztuka jest zakazywac. Jak bylem malym dzieckiem wszyscy mi mowili zebym nie wkladal reki do ognia ale nie wiedzialem dlaczego mam tego nie robic i kiedys wsadzilem paluchy pod plomien swieczki - wtedy uzyskalem odpowiedz na pytanie 'dlaczego?'. Czlowiekowi nie wystarczy powiedziec 'nie rob tego', czy 'rob tamto', bo zawsze pojawi sie niekonczacy ciag pytan 'dlaczego?' i jesli argumenty nie beda wystarczajaco mocne wtedy bedzie uczyc sie na bazie wlasnych doswiadczen.

Jesli chodzi natomiast o pojecie wolnosci to moj poglad w tym temacie jest taki, ze czlowiek po to ma wolna wole zeby mogl robic wszystko co tylko chce, a zdrowy rosadek po to zeby nie chciec wszystkiego co moze.                   

http://mt.gre.pl

22

Odp: Religijna tradycja a wolno

                    smile
nio i wlasnie o taka rzeczowosc w dyskusji szlo Braszce
teraz tylko Rumianek winien  zrezygnowac z tesktow typu "koalicja anty rumiankowa" i bedzie dobrze bo powracamy do meritum

tak na marginesie Braszka wie ze zadna ze stron nie przekona drugiej do zmiany nastawienia
ale byc moze dyskusja doprowadzi do tego ze ze kazda ze stron zacznie t o l e r o w a c  druga ...

Braszka
z jakobsem                   

23

Odp: Religijna tradycja a wolno

                   

tak na marginesie Braszka wie ze zadna ze stron nie przekona drugiej do zmiany nastawienia &nbsp;
ale byc moze dyskusja doprowadzi do tego ze ze kazda ze stron zacznie t o l e r o w a c druga ...


Anonim takze zywi takie nadzieje  :mrgreen:                   

http://mt.gre.pl

24

Odp: Religijna tradycja a wolno

                   

Cos jak upalenie sie marihuana?

Możliwe. Nie wiem, bo tego nie doświadczyłam, więc nie mogę ocenić porównania.

A dla mnie glupota - wierzyc mozna tylko w cos co do istnienia czego nie mamy 100% pewnosci. Poza tym nie ma dowodow ktore swiadczyly by za istnieniem takiej istoty jak bog.

Dowody podobno są, zależy tylko co kto uznaje za dowód.
Zgadzam się, żę pewności nie mam 100% rozumowo, ale emocjonalnie mam 100% pewności dzięki duchowej wierze.
Jeśli się obawiasz, że jednak MOŻESZ nie zdać to kiepska ta Twoja wiara  :wink:

I tak same sie kiedys wsadza palec do ognia, upija sie, zapala trawke, moze beda wdychac gaz ... a wiesz dlaczego? przez nakazy i zakazy ktore panowaly w domu, przez to ze najlepszym argumentem na wszystko bylo 'bo tak mowi Pismo', albo 'bo tak powiedzial ksiadz z ambony'

Po pierwsze mama tak powie, a nie ksiądz. I jeśli będą mnie słuchać w imię miłości i szcunku, a nie tylko w imię posłuszeństwa, to napewno ta przekora którą miałeś na myśli nie będzie miała miejsca.
Nie na wszystko musi być rozumowy argument. Nie w stosunku do dzieci. Jeśli przyznam, że moje dzieci zawsze muszą zrozumieć dlaczego czegoś im nie wolno, to wychowam ludzi, którzy nie będą uznawali żadnych autorytetów i będą za boga uważali swój rozum, który będzie musiał wszystko pojąć, zrozumieć, samodzielnie ocenić i tylko na tej podstawie będą podejmować decyzje. Do pewnego stopnia jest to bardzo dobre... ale tylko do pewnego stopnia.
Uważam, że są na tym świecie rzeczy, przed którymi trzeba schylić głowę i powiedzieć: "Nie wiem, nie rozumiem i nigdy nie będę w stanie tego pojąć, ale wierzę i postąpię tak jak mi mówi ten kogo szanuję" Trzeba tylko wiedzieć komu się pokłonić w życiu. Ten wybór jest kluczowy.

Oparzenie się może sie szybko zagoić, ale już dojście do wniosku, że narkotyki jednak mi szkodzą może już kogoś znacznie drożej kosztować.

Z tego co widze raczej wolnosc w Twojej definicji jest strasznie ograniczona nakazami i zakazami ustanowionymi przez kilku panow chodzacych w sukienkach i tytulujacych sie ojcami swiata.

tu właśnie obrazasz i wyśmiewasz się z mojej wiary i kapłanów mojego Boga. Taka postawa chyba nie przystoi na kulturalnym forum...

Czy puste odprawianie obrzedow wnosi cos do wiary czlowieka?

Będę go zmuszać do praktykowania obrzędów, ale nie sakramentów. Na sakrament trzeba być przygotowanym i świadomym. Jeśli jego wyznanie wiary nie będzie szczere, to ksiądz ma prawo nie dopuścić takiego dziecka do pierwszej komunii. A o tym, czy będzie szczere mam nadzieję ja będę wiedzieć, bo do wiary zmuszać go nie będę. Opowiem mu o Bogu tak jak ja wierzę, a potem spytam (oczywiście nie od razu) czy wierzy tak jak ja czy nie. Jeśli powie, że nie - nie powinien przystępować do sakramentów.

Poza tym mam jeszcze kilka pytan - czy wierzysz w Boga osobowego ktory moze ingerowac w zycie na ziemi? i uprzedzajac odpowiedz - jesli moze ludziom pomagac, lub szkodzic, to czym jest w takim razie wolna wola jesli powinienem byc swiadom tego ze jesli bedzie mial taka zachcianke pokrzyzuje mi plany?

Odpowiedź jest prosta, choć kiedyś długo się nad nią zastanawiałam.
Bóg nie podlega biegowi czasu tak jak my. Dla Niego nie ma terażniejszości, przeszłości i przyszłości. Bóg ma wszechwiedzę, a to znaczy, że zna Twoją przeszość i przyszłość. Ale wolną wolę masz, bo Ty swojej przyszłości nie znasz. W skrócie rzecz ujmując: Ty możesz wybrać dowolnie, ale Bóg i tak wie co Ty wybierzesz.  smile  Bóg nie tyle ingeruje w to co się dzieje na ziemi, co człowiek współpracuje z Łaską Boga. Otwiera się na nią, bądź nie. Dotykamy tutaj obszaru poznania natury Boga, co dla mnie jest oczywiście nieosiągalne. A Ty? Myslisz, że jesteś w stanie pojąć Jego naturę?

Nie tylko toleruję Braszko (bo gdybym nie tolerowała to bym już na pewno porzuciła forum, a przynajmniej wcisnęła guzik "ignoruj" ) akceptuję, a nawet szanuję Anonima, Feniks i innych. Nie należę do osób, które dyskutują z ludzmi, którzy nie są tego warci. Rozmawiam tylko z tymi, którzy reprezentują jakiś poziom kulturalny i intelektualny... a tu obecni do nich się zaliczają.
"AntyRumiankowi" to był taki głupi żart, który nie bardzo mi się udał  smile  Byłam wtedy pod wrażeniem kilku mało przyjemnych postów i tak mi się wtrwało. Proszę o wybaczenie.                   

Thumbs up Thumbs down

25

Odp: Religijna tradycja a wolno

                   

Na sakrament trzeba być przygotowanym i świadomym. Jeśli jego wyznanie wiary nie będzie szczere, to ksiądz ma prawo nie dopuścić takiego dziecka do pierwszej komunii. A o tym, czy będzie szczere mam nadzieję ja będę wiedzieć, bo do wiary zmuszać go nie będę. Opowiem mu o Bogu tak jak ja wierzę, a potem spytam (oczywiście nie od razu) czy wierzy tak jak ja czy nie. Jeśli powie, że nie - nie powinien przystępować do sakramentów.


Dziecko nie moze byc jeszcze swiadome swojej wiary ani w trakcie przystepowania do chrztu w kosciele katolickim ani podczas przystepowania do pierwszej komunii.
Pokaz mi dziecko ktorego ksiadz nie ochrzcil bo powiedzialo ze jest niewierzace. Pokaz mi tez dziecko ktorego ksiadz nie dopuscil do pierwszej komunii bo ja sie z takim przypadkiem jeszcze nie spotkalem.

A Ty? Myslisz, że jesteś w stanie pojąć Jego naturę?


Mysle ze bog osobowy ktory by mial jedna swiadomosc nie istnieje.                   

http://mt.gre.pl